Moja przygoda ze zdrowym odżywianiem i młodym jęczmieniem

16:50

Witajcie :)
Odkąd pamiętam byłam osobą, która unikała nadmiernej ilości śmieciowego jedzenia. Gdy byłam mała, mama zabraniała mi kupować chipsy i potem, kiedy już mogłam sama decydować o swoich wyborach żywieniowych, nie miałam tak wielkiej pokusy, aby sięgać po takie przekąski. Wiele zdarzeń z dzieciństwa powodowało, że starałam się dobrze odżywiać. Z perspektywy czasu widzę, że każde zdarzenie (lepsze, czy gorsze) miało wpływ na to, że jestem teraz w tym miejscu i tworzę tę stronę.

Jednak w ciągu ostatnich trzech lat zaczęłam zdecydowanie więcej czytać, oglądać i zastanawiać się nad zdrowiem i jedzeniem. Na własnej skórze "testowałam" skuteczność nowych nawyków żywieniowych. Pierwszą poważną decyzją była dieta niełączenia, która zmieniła całkowicie moje dotychczasowe spojrzenie na żywienie. Tłumaczenie każdemu, dlaczego nie jem tak jak zawsze i tak jak wszyscy, było trochę uciążliwe, ale moja determinacja w stosowaniu tego sposobu odżywiania dawała mi satysfakcję. Potem zagłębiałam się jeszcze bardziej w coraz to poważniejsze książki, które odsłaniały przede mną wyniki najnowszych badań i nie pozwalały lekceważyć tych doniesień. Tak więc, zaczęłam ograniczać spożycie mięsa i białka zwierzęcego. Kontynuowałam dietę niełączenia, piłam ok. 1,5 l wody dziennie, ruszałam się itd. 



Kryzys przyszedł w lutym tego roku, kiedy poczułam, że coś jest nie tak, że coś już nie działa, że organizm być może za bardzo przyzwyczaił się do pewnych schematów i poczułam, że muszę się zatrzymać i posłuchać. Posłuchać tego, co chce mi przekazać mój organizm. Zrobiłam lekki detoks ciała i umysłu. Odłożyłam trochę na bok wiedzę, którą miałam po przeczytaniu książek i starałam się bardziej słuchać mojego organizmu. Przez kolejne miesiące byłam głównie pochłonięta studiami, sesją i odłożyłam na bok wyciągnięcie konkretnych wniosków z różnych sytuacji.

Niedawno zrobiłam badania krwi. Wyniki nie są bardzo złe, ale wskazują na konieczność podwójnego zadbania o siebie. Dlaczego więc pomimo zdrowego odżywiania i najlepszych chęci coś jednak jest nie tak ?

Po pierwsze zbyt często rezygnowałam z różnych produktów, głównie pochodzenia zwierzęcego, nie stosując dla nich odpowiedniego zamiennika. Zapomniałam, że nie można wyeliminować czegoś z diety bez lepszego substytutu. Nic nie zastąpi nam mięsa, jeżeli nie będziemy spożywać odpowiednich pokarmów roślinnych i czasami suplementów, które w dobie tak wielkiego uprzemysłowienia niekiedy są konieczne. Teraz już to wiem.

Po drugie, jadłam wciąż za mało różnorodnie. Moja miłość do kasz przysłoniła wiele innych ważnych i fantastycznych produktów. Nie mogłam w ten sposób dostarczyć sobie wszystkich odpowiednich składników odżywczych.

Po trzecie, pomimo tego, że staram się ćwiczyć i być aktywną na co dzień, to jednak mój tryb życia jest w dużej mierze siedzącym trybem i konieczność siedzenia za biurkiem przez wiele godzin, powoduje, że moje komórki mają za mało ruchu, który pobudzałby je, a energia życiowa mogłaby lepiej przepływać przez moje ciało.

Po czwarte, umiar. Często niepotrzebnie się przejadam, a przecież powinniśmy jeść tak, aby od stołu wstawać z małym poczuciem niedosytu. Dlaczego więc to robię ? Schemat z dzieciństwa, z którym wciąż walczę.

Po piąte, moje przejadanie się wcale nie idzie w parze z kalorycznością. Jem wciąż za mało kalorycznie. Warzywa, czy kasze to produkty niskokaloryczne. Dodaję oczywiście różne tłuszcze do potraw, ale wciąż nie mogę osiągnąć odpowiedniego poziomu kalorii.

Dlatego postanowiłam zacząć od nowa. Od nowa zdefiniować swój sposób odżywiania :


  • wciąż ssę codziennie olej kokosowy - wspaniałe rezultaty po roku stosowania :)
  • nadal stosuję dietę niełączenia, która po prostu mnie przekonuje i czuję się z nią dobrze :) ale czasami robię odstępstwa i jem posiłki mieszane, słucham siebie w tej kwestii
  • codziennie rano piję wodę z cytryną oraz zielony proszek - młody jęczmień - o tym za chwilę 
  • codziennie praktykuję Calligraphy Health System - to serwisowanie narządów wewnętrznych poprzez codzienne ćwiczenia Master Yanga - dowiedziałam się o tym z książki "Pokochaj swoje ciało" Dagmary Skalskiej  z Projektu Egoistka - bardzooo polecam tę książkę !!!
  • codziennie rano, 20 min. po młodym jęczmieniu jem lekkie śniadanie 
  • w ciągu dnia jem posiłki z umiarem  co ok. 3 godziny
  • każdy posiłek w ciągu dnia musi się składać z innych składników, a dania nie powinny powtarzać się częściej niż co 4 dni (zalecenie z książki "Jesteś tym, co jesz" Gillian McKeith)
  • nie rezygnuję z mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, ale nie przesadzam też z białkiem zwierzęcym (ok. 50 g białka zwierzęcego dziennie)
  • słucham swojego podniebienia, ale nie jem śmieciowego jedzenia
  • okazjonalnie pozwalam sobie na cheatmeal
  • codziennie ćwiczę min. 30 minut i jestem aktywna 

Dlaczego na powyższej liście pojawił się młody jęczmień ? Ponieważ, aby się wzmocnić, dodać sobie energii i efektywniej poprawić wyniki badania krwi, powinnam stosować coś, co pomoże mojemu organizmowi szybciej i zdrowo dojść do równowagi. Wiele razy czytałam o tym cudownym produkcie, nawet siedział w mojej szafce przez długi czas i w końcu poczułam, że nadszedł ten moment i wprowadziłam go do diety. Co oferuje nam ten superfood ?


  • zawiera najlepszy zestaw łatwo przyswajalnych składników pokarmowych, witamin, minerałów, które chronią i leczą nasz organizm
  • zawiera witaminy z grupy B, C, E i beta-karoten oraz kwas foliowy
  • zawiera składniki mineralne m.in. magnez, potas, żelazo
  • ma właściwości przeciwutleniające, przeciwzapalne 
  • zawiera dużo błonnika, który reguluje pracę układu pokarmowego
  • zielony jęczmień zawiera prawie wszystkie składniki pokarmowe potrzebne ludzkiemu organizmowi, poza witaminą D. 
  • jest łatwy do strawienia
  • zielony jęczmień ma tak dużo białka jak mięso, jedenaście razy więcej wapnia niż krowie mleko, pięć razy więcej żelaza niż szpinak i siedem razy więcej wit. C niż sok pomarańczowy
  • chroni przed nowotworami, zanieczyszczeniami, wrzodami żołądka
  • dodaje energii, wzmacnia odporność
  • poprawia krążenie, funkcjonowanie serca
  • i wiele innych zalet....
JAK STOSOWAĆ MŁODY JĘCZMIEŃ ?

Codziennie pić jedną lub dwie łyżeczki proszku rozpuszczone w szklance wody z dodatkiem kilku kropel cytryny lub świeżo wyciskanego soku - najlepiej 20 minut przed jedzeniem. Przyznam, że dla mnie ten smak jest naprawdę okropny... Próbowałam go pić na trzy sposoby :
1. Proszek rozpuszczony w wodzie mineralnej + kilka kropel soku z cytryny.

2. Proszek rozpuszczony w soku jabłkowym.
3. Proszek w formie koktajlu razem z bananem, jogurtem i nektarynką.

Żadna wersja nie niweluje specyficznego smaku młodego jęczmienia. Ostatecznie wybrałam proszek zmieszany tylko z wodą i powoli się przyzwyczajam :) ważne jest, aby nasz proszek był wysokiej jakości, bez żadnych dodatków i raczej nie z Chin.


CO POTEM ?

Pod koniec września zamierzam zrobić ponownie badania krwi i na podstawie wyników, a także mojego ogólnego samopoczucia i innych czynników ocenić skuteczność takiej kombinacji elementów. 


JAK TO WYGLĄDA U WAS ?

Czy dołożylibyście coś do mojej listy nawyków żywieniowych ?
Stosowaliście młody jęczmień ? Jakie były efekty ? A może zamierzacie lub w ogóle Was to nie przekonuje ?
Jaki jest Wasz obecny styl odżywiania ? 


Emilia :) 

You Might Also Like

43 komentarze

  1. Zastanawiałam się kiedyś nad tym młodym jęczmieniem ale cały czas boję się o ten smak bo raczej słabo znoszę niesmaczne rzeczy do picia a młody jęczmień nie zapowiada się zbyt dobrze jednak wiem, że niedługo jesień a moja odporność znów może polecieć na łeb na szyję więc muszę zmobilizować się do działania w kierunku poprawy odporności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście smak może być przeszkodą, bo jest naprawdę specyficzny. Ja piję go ze względu na efekty, na które bardzo liczę :) na odporność też się przyda :) spróbuj, może nie będzie dla Ciebie bardzo niesmaczny lub spróbuj wprowadzić go do diety jako składnik różnych potraw :)

      Usuń
  2. Może to źle zabrzmi, ale żadne utarte zasady i sposoby odżywiania, typy diety, nie będą właściwe, jeśli w jakimś stopniu będą sprzeczne z naszym organizmem, dlatego warto się go słuchać, bo to mądra bestia :) Wydaje mi się, że znalazłaś równowagę i mam nadzieję, że Twoje zdrowie się poprawi, a samo odżywianie będzie optymalne dla Twojego organizmu :)

    Jeśli chodzi o mnie, to troszkę sceptycznie podchodzę do młodego jęczmienia (zastanawia mnie, ile tych witamin i minerałów jest w tak małej ilości proszku jak łyżeczka), ale chyba powoli zmieniam zdanie - muszę więcej poczytać :)
    Od około miesiąca codziennie rano piję wodę z cytryną (czasem z miodem), do tego łyżeczkę oleju z czarnuszki i łyżeczkę ostropestu, a wieczorem olej lniany do sałatki :) We wrześniu zrobię badania krwi i zobaczymy, co się poprawi. Staram się także duuuużo ruszać - ćwiczę i spaceruję z psem (który ma chyba adhd :p) oraz łapać słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam :) słuchanie swojego organizmu to podstawa, ale czasami łatwo mi ten głos zagłuszyć słowami rozumu, który nie zapomniał o tym, co przeczytałam na dany temat.
      Też mam nadzieję, że będzie lepiej :) Dziękuję :)
      Dokładnego podziału substancji młodego jęczmienia nie ma zazwyczaj na opakowaniu proszku i trzeba wierzyć, że rzeczywiście tak jest.
      Zastanawiam się nad tym olejem z czarnuszki - bardzo mnie ciekawią efekty. Niestety nie mam psa, który byłby dobrą motywacją do ruchu nawet w pochmurny dzień :)

      Usuń
  3. Sama stosuję młody jęczmień troszkę mi przeszkadza ten zapach.. Staram się odżywiać zdrowo choć czasami idę w stronę rozpusty :P uważam że można jeść wszystko ale z umiarem. :)

    zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super. Tak, ten zapach też mi przeszkadza... Rozpusta też czasami potrzebna :D
      Ja również zostaję u Ciebie na dłużej :)

      Usuń
  4. Ja swego czasu schudłam 32 kilogramy, cierpię na niedoczynność tarczycy i mam problemy z cukrem, więc trochę mi to zajęło i było sporym wyzwaniem, ale też w międzyczasie zainteresowałam się tematem zdrowego odżywiania :) Zastanawiam się nad wprowadzeniem do diety młodego jęczmienia, ale na razie piję ziemię okrzemkową i nie chcę mieszać tych dwóch rzeczy. A Ty próbowałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, bardzo dużo schudłaś. Podziwiam za dążenie do zdrowia i upór :)
      Nigdy nie piłam ziemi okrzemkowej i szczerze przyznam, że nawet o niej nie słyszałam. Muszę zgłębić temat :)

      Usuń
    2. Ja kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością, czytałam w internecie, dostałam tam ulotkę itd, no i już 3 tygodnie prawie piję, zauważyłam polepszenie się cery, paznokci i włosów. Obiecują jeszcze spadek wagi, bo oczyszczają się jelita, ale jeszcze się nie ważyłam :)

      Usuń
    3. Polepszenie się włosów to coś, na czym też by mi zależało. Oczyszczanie jelit też jest dla mnie ważne, choć wolałabym nie chudnąć tylko ustabilizować wagę na obecnym poziomie :) dziękuję za informacje, porozglądam się za nią w sklepie ze zdrową żywnością :)

      Usuń
  5. Nie miałam pojęcia, że młody jęczmień ma tyle właściwości. Muszę go koniecznie wypróbować :)
    Mam nadzieje, że Twoje wyniki się poprawią. Ja też wciąż jem zbyt mało różnorodnie, no ale już nie mam na to pomysłów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą różnorodnością posiłków to czasami rzeczywiście trzeba się trochę wysilić, żeby nie popaść w rutynę i monotonię.
      Dziękuję, mam nadzieję, że będzie lepiej :)

      Usuń
  6. Mam ten sam problem, co prawda ja jestem na diecie z przymusu - ze względów zdrowotnych, niestety okazuje się, że mój żołądek nie chce również mięsa i laktozy tolerować i teraz czeka mnie szukanie zamienników, bo te główne źródła energii i witamin oraz minerałów dla wegan nie są dla mnie przez uczulenie, więc chyba nie zostaje mi nic innego niż dietetyk. A młody jęczmień - o nie, chyba by mi przez gardło to nie przeszło, nawet jeśli to superfood to nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami potrzeba pomocy z zewnątrz lub spojrzenia z innej perspektywy. Współczuję Ci, że przez alergię musisz mocniej się postarać w szukaniu zamienników, ale mam nadzieję, że je znajdziesz i będzie dobrze. Dla niektórych smak młodego jęczmienia jest rzeczywiście nie do przejścia :)

      Usuń
  7. To prawda, że znalezienie roślinnych źródeł białka po odstawieniu mięsa i nabiału jest bardzo ważne. Często spotykam osoby, które przechodzą na weganizm czy wegetarianizm, a następnie krytykują dietę, bo wpłynęła negatywnie na ich samopoczucie i zdrowie. Jednak to nie wina diety, a właśnie źle skomponowanych posiłków. W diecie bezmięsnej rośliny strączkowe, to podstawa. Fajnie, że wyciągnęłaś wnioski i nie zwalasz wszystkiego na dietę, tylko wiesz, gdzie popełniłaś błędy, to bardzo ważne. Może jeszcze kiedyś najdzie Cię ochota na całkowite odstawienie mięsa i nabiału. Jeśli teraz nie czujesz się na siłach, to fajnie, że chociaż starasz się ograniczyć ich spożycie. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%. Dzięki. Wyciągnęłam wnioski i mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. Chciałabym spróbować kiedyś odstawić mięso i nabiał, ale długa droga przede mną, aby zdobyć odpowiednią wiedzę na ten temat i nie zrobić sobie krzywdy.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. W tym wszystkim pocieszające jest to, że potrafisz wysnuć wnioski z reakcji swojego organizmu, a naprawdę niewiele ludzi to potrafi. Niektórzy wolą przejść na dietę Dukana i nie przejmują się brakiem energii i złym samopoczuciem, tylko w niej trwają.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa pocieszenia :) niestety niektórzy rzeczywiście nie chcą wyciągnąć wniosków i zrobić potrzebnych badań.

      Usuń
  9. Muszę koniecznie wypróbować! :)
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo!!! Fajny ten młody jęczmień. Nie stosowałam go jeszcze. Ale muszę Ci powiedzieć, że od jakiegoś czasu zaczęłam ssać olej kokosowy :) Na razie spektakularnych efektów nie widzę, ale wierzę, że przyjdą ;) Po prostu jeszcze zbyt krótko chyba go stosuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że zaczęłaś ssać olej kokosowy. U mnie widać było efekty całkiem szybko, bo moim głównym problemem były zatoki i prawie od razu zatoki zaczęły się oczyszczać. Mam nadzieję, że u Ciebie efekty szybko przyjdą i będziesz zadowolona :) Czasami są one niewyczuwalne, ale wierzę, że organizm wiele na tej metodzie zyskuje :)

      Usuń
  11. Młody jęczmień jest super, mi wchodził z sokiem lub z bananem. Powodzenia i dużo zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie o fajnych rzeczach piszesz. Moglabyś więcej napisać o efektach nie łączenia oraz o ssaniu oleju?

      Usuń
    2. Dziękuję :) Postaram się wkrótce bliżej opisać efekty tych dwóch metod :)

      Usuń
  12. bardzo rozsądne podejście do żywienia i funkcjonowania. Widać że równowaga u Ciebie jest idealna :) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, zbyt mała kaloryczność to również mój problem. Odkąd zaczęłam liczyć kcal zobaczyłam, jak wielką krzywdę sobie robię. Jadłam strasznie mało albo strasznie dużo - zero umiaru. Dlatego przestawiłam się całkowicie, jestem na redukcji i powoli wprowadzam swoje ulubione produkty, nadal licząc kcal. I mimo że to redukcja, to mam czasem ogromny problem, żeby dobić do odpowiedniej ilości kcal ;) Ale widzę postęp, więc mam nadzieję, że jeszcze miesiąc/dwa i będę mogła przestać być na tak ostrej redu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że mamy podobnie. U mnie ta kaloryczność to jeden z większych problemów. Szukam wciąż na to sposobów. Mam nadzieję, że uda mi się stopniowo znaleźć rozsądne rozwiązanie :)

      Usuń
  14. nie stosowałam młodego jęczmienia..szczerze to nawet o nim nie słyszałam..
    nie wiem czy udałoby mi się pokonać smak, który jak twierdzisz nie jest przyjemny,
    ale może warto spróbować ;)

    obserwuję ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować można, może ten smak dla Ciebie nie byłby taki zły :)

      Usuń
  15. Twój sposób jedzenia bardzo ale to bardzo przypomina nasz. Łącznie z walką z przejadaniem się i za mało kalorycznymi posiłkami. Od kilku miesięcy zdecydowanie większą uwagę przykładamy do produktów bogatych w białko, bo mięsa jeść nie możemy (tylko okazjonalnie) i teraz wiemy, że jedzenie co jakiś czas fasoli czy ciecierzycy nie wystarcza.
    Do młodego jęczmienia nie możemy się przekonać mimo kilku prób :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się dobrze rozumiemy :) też musiałam zrozumieć, że choć jem co jakiś czas rośliny strączkowe i inne źródła białka niż mięso, to jednak to nie wystarcza.
      Młody jęczmień to naprawdę spore wyzwanie :D

      Usuń
  16. Coż, praktycznie w ogóle nie jem mięsa, ani nie stosuje żadnych zamienników.. i tak, słyszałam już wielokrotnie, że to się na mnie odbije i w końcu osłabnę. Jakoś za bardzo nie zwracam uwagę na to co jem, co nie znaczy, że odżywiam się śmieciowym jedzeniem, gdyż w ogole nie jadam pizzy, ani nie chodze po MC'donaldach itp. Po prostu jem to co akurat jest w domu heh :Dno i lubie korzystać z Twoich przepisów! jeżeli sama zabieram się za robienie jedzenia :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nową recenzje;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wszystko w Twoim organizmie jest dobrze i może nie potrzebujesz po prostu mięsa i jakoś podświadomie jesz coś, co Ci go zastępuje.
      Dziękuję :)

      Usuń
  17. Podziwiam to jak poważnie podchodzisz do kwestii odżywiania. Widać, że chcesz dla swojego organizmu jak najlepiej. Nic z dodatkowych zasad żywieniowych nie przychodzi mi do głowy, sądzę, że najlepiej wiesz co jest dla Ciebie odpowiednie. Zbilansowana i urozmaicona dieta jest najważniejsza, jeśli będziesz o tym pamiętać, problemy powinny zniknąć. Życzę zdrowia! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podziwiam. Ja jestem chyba zbyt leniwa -,-"

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie on bardzo ciekawi ale jeszcze chyba do tego nie dojrzałam, może kiedyś sprubuję

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja bym nie potrafiła tak całkowicie z mięsa zrezygnować

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny post- nigdy nie stosowałam młodego jęczmienia, ale brzmi interesująco.
    Jestem wegetarianką więc nie jem mięsa ( od czasu do czasu jedynie ryby). Staram się jeść urozmaicone produkty, zwłaszcza bogate w żelazo :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajny zielony koktajl, od czasu do czasu można się napić. Ale tylko czasami jako dodatek.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytam właśnie książkę " smak szczęścia " i chce jeszcze przeczytać wszystkie które masz na pierwszym zdjęciu. <3 Świetny post !

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.