Deser Inków

19:20


Witajcie :)
Dzisiejszy deser zaskoczył mnie niezwykłym smakiem. Amarantus jest specyficznym produktem, którego smak jest bardzo wyrazisty. Połączenie takich składników stworzyło kombinację dla mnie idealną : konsystencja, słodycz, moc aromatów i struktur. Ktoś, kto lubi amarantus, zakocha się w tym deserze, a osoby mniej przekonane do tego produktu, odkryją go na nowo :)




  • jedna z najstarszych roślin uprawnych
  • źródło białka ( 13,6 g na 100 g )
  • nie zawiera glutenu
  • zawiera dużo jedno- oraz wielonienasyconych kwasów tłuszczowych
  • zawiera dużo błonnika
  • zawiera antyoksydanty i skwalen, hamujące starzenie się komórek
  • źródło wit. B6, kwasu foliowego, kwasu pantotenowego
  • źródło fosforu, który przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego
  • źródło potasu, magnezu, żelaza, cynku, wapnia...
  • występuje w postaci nasion, mąki oraz poppingu, czyli prażonych ziaren


Składniki :

  • pół szklanki nasion amarantusa (przed ugotowaniem)
  • 1/2 kubeczka jogurtu naturalnego
  • nektarynka
  • wiórki kokosowe
  • gorzka czekolada
  • miód lub dżem (u mnie własnoręcznie robiony jabłkowo-brzoskwiniowo-daktylowy)
  1. Ziarno amarantusa ugotować. (pół szklanki nasion na 1,5 szklanki wody)
  2. Ugotowany amarantus wymieszać z niedużą ilością miodu lub dżemu. *Można też nic do niego nie dodawać lub w czasie układania warstw polać amarantus miodem lub dodać dżem.
  3. Nektarynkę umyć i pokroić w kostkę. Czekoladę zetrzeć na tarce.
  4. Ułożyć deser warstwami (od dołu) :
    - nektarynka
    - jogurt naturalny
    - wiórki kokosowe
    - amarantus
    - *miód/dżem
    - nektarynki
    - jogurt naturalny
    - wiórki kokosowe
    - amarantus
    - nektarynki
    - jogurt naturalny
    - gorzka czekolada
    - amarantus
    - wiórki kokosowe
    - nektarynki
    - gorzka czekolada

Próbowaliście amarantusa ? Lubicie go ?
Jak go wykorzystujecie ?
:)

Emilia

You Might Also Like

51 komentarze

  1. Wygląda przeapetycznie ten deser :) nigdy nie jadłam amarantusa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) zachęcam do spróbowania amarantusa :)

      Usuń
  2. Aaa zobaczyć taki deser na wieczór ;D Zbrodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że to komplement :D dziękuję :)

      Usuń
  3. amarantusa nigdy nie próbowałam, kiedyś chyba jakiś chleb kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  4. U Ciebie deser wygląda przeobłędnie! A co do samego amarantusa- nie miałam nigdy okazji skosztować

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jadłam amarantusa - wygląda troszkę jak quinoa :P Ale taki deser to musi być super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście trochę wygląda jak komosa i czuję, że mają ze sobą wiele wspólnego :)

      Usuń
  6. wow nieźle to wygląda:D ale ja bym deser nazwała bardziej swojsko, np deser Zenka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) co do nazwy to lubię czasy Inków, Azteków, Majów, a że amarantus był przez nich wykorzystywany to postawiłam na nich. Myślę, że naprawdę niewielu Zenków jadło amarantus :) (nie mając nic do tego imienia) :)

      Usuń
    2. a kto wie może wśród Inków imię Zenek było bardzo popularne:D tylko pewnie brzmiało w stylo Zenoius:D

      Usuń
  7. Z amarantusem zapoznał mnie mój brat i muszę przyznać, że smak i właściwości pozytywnie mnie zaskoczyły ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwości są wspaniałe :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Nigdy nie próbowałam amarantusa, długi czas nie wiedziałam nawet co to jest:) Deser wygląda zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie miałam okazji spróbować amarantusa. :/ Musze koniecznie kiedyś zrobić! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę z chęcią bym spróbowała bo szczerze jeszcze nie jadłam amarantusa!:)

    www.justcleo.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz słyszę o tych nasionaco. Deser wygląda bardzo apetycznie . A czy można dodać malin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, można dodawać swoje ulubione dodatki :)

      Usuń
  12. ooo ;D smakowicie wygląda :D
    z chęcią spróbowałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda obłędnie!
    Deser marzenie :):)

    OdpowiedzUsuń
  14. On wygląda bajecznie:) Ah jak by mi ktoś taki deser zrobił

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak to pięknie wygląda . Zjadałabym i to od razu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ciężko mi było fotografować ten deser, bo chciałam go zjeść jak najszybciej :)

      Usuń
  16. Wygląda bosko, wspaniałe połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Deser wygląda jak z dobrej kawiarni! Nigdy nie jadłam amarantusa, tyle się o nim nasłuchałam, że jestem do niego sceptycznie nastawiona. Może kiedyś się przełamię.
    Ps: Nominowałam Pani bloga do LBA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) kiedy pierwszy raz próbowałam amarantusa, to zdecydowanie nie był to mój smak i mój ulubiony produkt. Ale podeszłam do niego z innej strony i wydał mi się naprawdę pyszny, więc mam nadzieję, że i Ty się do niego przekonasz :)
      Bardzo dziękuję za nominację !!! :)

      Usuń
  18. Zostałaś nominowana do LBA, mam nadzieję, że weźmiesz udział :)
    Info u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zastanawiałam się już kilka razy czy nie kupić amarantus, ale za każdym razem pojawiała się myśl "i co ty z tego zrobisz?"
    Teraz już wiem, że zrobię deser według Twojego przepisu :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja kupuję chleb żytni bez drożdży z amarantusem, uwielbiam go! :)
    A ten deser wygląda tak pysznie, że aż się głodna zrobiłam ;o

    OdpowiedzUsuń
  21. Nas do amarantusa w ogóle nie trzeba przekonywać a do takiego deseru to już w ogóle :D
    Najczęściej wykorzystujemy mąkę z amarantusa do biszkoptu :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze to wygląda! A gdyby zamiast czekolady dodać do gotującego się amarantusa kakao? Deser uzyskałby czekoladowy kolor :)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda apetycznie chociaż amarantus to mój wróg :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oooo!!! Amarantus! Już dawno mi się skończył...i...chyba troszkę o nim zapomniałam...a przecież ma tyle dobrodziejstw w sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Przez Ciebie musze iść coś zjeść! :D
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. do smaku amarantusa trzeba się przyzwyczaić, zgadzam się, jest on dość specyficzny, nie każdemu smakuje...

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałyśmy okazji spróbować amarantusa, ale w takim wydaniu na pewnie nie trzeba byłoby nas namawiać. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam mocne postanowienie wreszcie skusić się na amarantusa, ale jednak jak próbuję się coś nowego to trzeba poświęcić na to więcej czasu niż do dań, które już są naszą rutyną.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy nie jadłam amarantusa, ciekawa jestem jak będą współgrać ze sobą te smaki :)
    właśnie pierwszy raz przeglądam Twojego bloga, super pomysły i naprawdę dobre zdjęcia :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Gotowałam amarantus kilkakrotnie, ale nigdy nie wyszedł mi taki, żebym się nim zajadała!

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.