Komosa ryżowa - święte zboże Inków :)

16:14

Witajcie Kochani :)
Połowa lutego, półmetek zimy, a w sercach coraz głośniejsza nadzieja na wiosnę. Rozpoczął się Wielki Post, a z nim 40 dni duchowego przygotowania i oczyszczenia, aby poznać Prawdę i doznać prawdziwego szczęścia. Za mną bardzo pracowity okres, a teraz trochę czasu na odpoczynek i relaks.
W dzisiejszym poście zapraszam Was do przyglądnięcia się komosie ryżowej, która stała się moim nowym ulubieńcem zarówno ze względu na smak, jak również swoje właściwości. Czekam na Wasze opinie i propozycje dotyczące tego produktu :)

QUINOA
 
Komosa ryżowa to zboże pochodzące z Ameryki Południowej. Quinoa nazywana kiedyś matką zbóż, czy złotem Inków, to obecnie jeden z produktów określany mianem superfood. Czemu zawdzięcza miejsce w tak znakomitym zestawieniu najzdrowszych produktów świata ?
 
  • jedno z najbogatszych źródeł dobrego białka ( 14 g w 100 g), które jako białko roślinne łatwo rozkłada się w naszym przewodzie pokarmowym, ale przede wszystkim zawiera wszystkie podstawowe aminokwasy, co oznacza, że może z powodzeniem zastąpić np. mięso, które w strawieniu jest o wiele cięższe oraz zawiera znacznie więcej tłuszczu
  • to dobre węglowodany, które są przez organizm powoli rozkładane, co pozwala na utrzymanie energii przez długi czas oraz odpowiednie funkcjonowanie mózgu
  • nie zawiera glutenu
  • zawiera mnóstwo składników mineralnych :
    - fosfor (ok. 65 % w 100 g)
    - miedz ( 60 %)
    - żelazo ( 71 %)
    - cynk ( 74 %)
    - magnez ( 54 %)
    - potas ( 52 %)
  • źródło witamin :
    - kwas foliowy ( 91 %)
    - wit. B1 ( 36 %)
    - wit. B2 ( 21 %)
  • zawiera dużo błonnika, którego dziennie powinniśmy spożyć ok. 25 - 30 g, a który zmniejsza ryzyko zachorowania na różnego typu choroby cywilizacyjne
 
Zastosowanie
 
Jako że jestem wielką fanką słodkich śniadań, które prawie codziennie stanowi jakaś wersja kaszy, to i komosę ryżową jem najczęściej w ten sposób.
Pół szklanki komosy wsypuję do dwóch szklanek gotującej się wody i gotuję przez ok. 20 minut, aż będzie miękka i wsiąknie wodę. Z małej ilości ziarenek robi się naprawdę duża porcja, która jest bardzo sycąca. Po ugotowaniu dodaję łyżkę oleju kokosowego, cynamon, łyżkę miodu i inne dodatki (sezam, słonecznik itp.)
 
 
Komosa świetnie sprawdzi się również jako zamiennik ziemniaków, ryżu, makaronu, czy kaszy. Jej zastosowanie jest bardzo duże i zależy od naszej kulinarnej fantazji :)
 
P.S.
 
1. Chcę się Wam pochwalić, że mój przepis znalazł się na stronie Zdrowożercy.pl
Jest to przepis na cieciorkę z makaronem durum :)
2. Ostatnio rozpoczęłam swoją przygodę z kolorowanką antystresową - świetny relaks !

3. Postanowiłam sobie, że będę sobie kupowała co jakiś czas kwiaty. Kwiaciarnia blisko, zapach cudowny, a radość ogromna :)
 
Będzie mi bardzo miło, jeżeli dołączycie do mnie na Facebook'u :)
 
Emilia :)

You Might Also Like

31 komentarze

  1. Oczywiście słyszałam o komosie ryzowej ale jakoś nigdy dotąd jej nie próbowałam. Może dlatego, że w sumie nie przepadam za kaszami? Ale dobrze, że mi o niej przypomniałaś, jutro kupię, bo ciekawa jestem, jak smakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z ręką na sercu przyznaje się, że nigdy nie jadłam komosy ryżowe. Zdaje sobie, że jest ona bardzo zdrowa, tylko najtrudniej jest rozpocząć używanie czegoś.

      Usuń
    2. Spróbować można, a może akurat jej smak przypadnie Ci do gustu :)
      Zawsze ciężko zacząć używać czegoś. Też tak miałam z komosą, ale w końcu, gdy zobaczyłam, że jest w promocji to pomyślałam, że teraz albo nigdy :)

      Usuń
  2. Już nie raz przyglądałam się komosie w sklepach ale cena trochę odstręcza. Pomyślałam sobie: kupię i nie będzie mi smakowała, wiec trochę żal kasy. Piszesz, że jest wydajna... Może spróbuję na początku pół kilograma. A kolorowanki ostatnio nawet w reklamie w TV widziałam, biją obecnie rekordy popularności. Ech, też nie próbowałam. Tylko świeże kwiaty mam zawsze w domu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie jest tania, ale miałam szczęście, bo trafiłam na promocję i kosztowała o połowę taniej :)
      Jak dla mnie jest wydajna, bo jest bardzo sycąca i nie trzeba wiele, aby poczuć uczucie sytości.
      Kolorowanki są bardzo modne i długo do nich podchodziłam sceptycznie, ale ostatecznie okazały się naprawdę fajną formą relaksu, a kwiaty to ogromna radość z małej rzeczy :)

      Usuń
  3. Komosa całkiem spoko, ale cena mnie dobija trochę. Muszę w końcu ogarnąć te kolorowanki, tyle się o nich nasłuchałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej szukać promocji i robić zapasy. Kolorowanki polecam :)

      Usuń
  4. Bardzo fajny post wiele się dowiedziałam i zacznę jeść komosę :) Gratuluję znalezienia się na Zdrowożercy.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja też nie jadłam i w tej chwili już żałuję, bo śniadanie wygląda pysznie. :D

      Usuń
  6. a ja mam inny problem- kupiłam już kilka miesięcy temu "coś"- to były spore zakupy przez internet- potem to coś przesypałam do innego opakowania z napisem- siemię lniane xD i teraz nie pamiętam czy to komosa czy amarantus xD t jest drobniuteńkie prawie jak ziarenka piasku a jak próbowałam ugotować dosyć długo to nadal było twarde...czy komosa się tak zachowuje po 20 minutach gotowania? słabo pęcznieje i jest bardzo drobniutka? ps gratuluję wyróżnienia- ta strona i mnie inspiruje- zbierają najlepsze przepisy:) Ne dziwię się, ze i twój się tam znalazł:) może w końcu go wypróbuję bo kupiłam 4 puszki cieciorki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie amarantus :D jak pierwszy raz gotowałam to nie wiedziałam o co chodzi xD

      Usuń
    2. Tak to jest, gdy robimy duże zakupy i po jakimś czasie odnajdujemy coś i nie wiemy, co to było :D myślę, że to amarantus, bo komosa juz po 15 minutach u mnie pecznieje i robi się zupełnie inna tzn. znacznie większa i są widoczne takie białe kółeczka :)
      Dziękuję Ci bardzo za te słowa !!! :* taki zapas cieciorki na pewno się nie zmarnuje :)

      Usuń
  7. ja wczoraj kupiłam sobie róże, raz w tygodniu zawsze coś kupuje. Aktualnie koloruje Harrego Pottera :) <3 a komose muszę kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róże są piękne :) kolorowanka to zawsze świetny relaks i dużo zabawy :)

      Usuń
  8. Mi akurat komosa smakowo średnio podchodzi, chociaż od czasu do czasu lubię jako odskocznie :-) Z tymi kwiatami super pomysł, od razu się weselej człowiekowi robi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Smak komosy nie całkiem mi pasuje, ale jak się doda do niej kakao, banana i inne dodatki, to wychodzi całkiem całkiem. ;) Dla zdrowia warto czasem się poświęcić. ;)
    Kwiaty i kolorowanki są super. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi smakuje nawet sama, bez dodatków, ale z dodatkami jest jeszcze lepsza jak dla mnie :) a i dla zdrowia właśnie warto czasem zjeść :)

      Usuń
  10. Komosa polana syropem daktylowym <3
    A pomysł z kwiatkami świetny :) Tyle radości i jak pięknie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmmm syrop daktylowy :) można ją jeść na milion sposobów.
      Kwiaty dają bardzo dużo pozytywnej energii :)

      Usuń
  11. Uwielbiam kolorowanki antystresowe :). Koloruje je kredkami bambino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam najpierw o kredkach bambino, ale moja kolorowanka ma bardzooo małe elementy, do których potrzebowałam bardzo wąskich i cienkich kredek :)

      Usuń
  12. Komosy ryżowej jeszcze nie jadłam, więc to doświadczenie jest wciąż przede mną :) Widzę za to, że Ty jesteś wielką fanką kasz i często goszczą one na Twoim stole :)
    Gratuluję polecenia przepisu! Och, również chętnie od czasu do czasu kupowałabym sobie kwiaty, ale niestety mój kot ma na ich punkcie bzika i ostatecznie nie mogę one stać w spokoju, bo zostałyby zjedzone w piec minut. A zakup takich kolorowanek bardzo mnie kusi, będę musiała się za nimi rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jakbym mogła, jadłabym głównie kasze :)
      Dziękuję !
      Szkoda z tymi kwiatami, ale kot jest ważniejszy :)
      Kolorowanki polecam :)

      Usuń
  13. Nie miałam jeszcze okazji jeść komosy, ale Twoja wygląda naprawdę zachęcająco, zresztą wszystkie jej wartość sprawiają że chce ją wypróbować. Natomiast ostatnio sięgam raczej po płatki ryżowej. Owsiane już mi się przejadły. Zresztą moje śniadania wyglądają różnie bo jem je dosyć późno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zachęciłam do komosy :)
      Chętnie spróbowałabym płatków ryżowych, bo wciąż szukam urozmaicenia dla moich śniadań, a takich płatków jeszcze nie jadłam. Owsiane rzeczywiście już wszędzie można "spotkać", więc taka odmiana się przyda :) Ja śniadania przeważnie jem bardzo wcześnie, więc są to już utarte schematy robienia posiłków, żeby przygotować je jak najszybciej :)

      Usuń
  14. Hm... ciekawie to wygląda.
    Mam tę samą książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.