Cisi zabójcy !

13:22

Witajcie :)
Dzisiaj temat, który jest bardzo ważny, a może przez wielu bagatelizowany. Sama jestem zmartwiona, że przez tak długi okres bagatelizowałam tę kwestię i mam nadzieję, że nie jest za późno na wyciągnięcie wniosków i pokonanie lenistwa, bo choć ta czynność może czasem generować dodatkowy czas, który jest przecież bezcenny w dzisiejszym świecie, kiedy często się śpieszymy, ale lekceważenie jej może spowodować bardzo poważne konsekwencje.
Piszę trochę enigmatycznie, ale już wyjaśniam o co mi chodzi. Otóż mam na myśli cichych zabójców, którzy znajdują się na skórkach (a nawet w miąższu) owoców zwłaszcza cytrusowych. Nie odkryła Ameryki - pomyślicie - myję owoce, a nawet jeśli nie, to przecież nic mi nie będzie. Przyznaję, że nie jest to nowinka medyczna z pierwszych stron gazet, ale dla mnie bardzo ważna rzecz, która uświadomiła mi jak wielki błąd popełniłam, zaniedbując odpowiednie mycie cytrusów.


Przedstawiam tylko niektóre środki, które są stosowane w celu ochrony owoców i które są dla nas szczególnie niebezpieczne.


IMAZALIL 

Imazalil to środek służący zabezpieczeniu owoców przed pleśnią i grzybami, na które narażone są owoce w czasie długiego transportu. Ten grzybobójczy środek to czynnik rakotwórczy (kancerogen), toksyna mogąca powodować bezpłodność. 
Na tej stronie możecie znaleźć dokładne informacje o jego chemicznych  właściwościach. Przeczytamy tam m.in., że skutkami narażenia długotrwałego lub powtarzanego mogą być zaburzenia czynności wątroby, a także uszkodzenie tkanek. Trafiłam również na publikację, która przedstawia wyniki mnóstwa badań przeprowadzonych na zwierzętach w związku z zastosowaniem tego środka.

ORTO-FENYLOFENOLAN SODU

To syntetyczny środek konserwujący, trucizna - E232. Wnika przez skórę i może być obecny w owocach : jabłka, gruszki, cytrusy. Dopuszczalne dzienne spożycie to maksimum 0,2 mg na kg masy ciała. Może powodować alergie, odbarwienia na skórze. Z powierzchni owocu usuwany podobno poprzez zwykłe mycie, a skonsumowane resztki wydalane są przez nerki, ale może być obecny w miąższu owoców. 

TIABENDAZOL

To związek chemiczny, który również chroni owoce przed grzybami i pasożytami, ale stosuje się go mniej intensywnie. Inna jego nazwa to E233. Dzienna bezpieczna dawka to maksymalnie 0,1 mg na kg masy ciała. Do tej dawki nie ma on szkodliwego wpływu na organizm i jest wydalany przez nerki. Niesamowitego odkrycia dokonali jednak naukowcy z University of Texas, które wskazuje, że w przypadku chorób nowotworowych poprzez zatrzymywanie powstawania nowych naczyń krwionośnych, tiabendazol może powodować zmniejszanie się guzów.

Brzmi strasznie ? Dla mnie tak. Wiem, że jeżeli chcemy cieszyć się smakiem cytrusów to stosowanie tych środków jest konieczne. Niestety nie są to bezpieczne preparaty. Na siatce z pomarańczami znalazłam tylko nazwy i komunikat o stosowanych środkach chemicznych, ale nie było bezpośredniego ostrzeżenia o ich działaniu na organizm człowieka. Czy każdy zwraca uwagę na napisane drobnym drukiem informacje na siatce z owocami lub etykiecie na kartonie, w którym znajdują się wystawione na sprzedaż owoce, a potem szuka informacji na ich temat, podejrzewając, że jest to coś trującego ?  Myślę, że nie, bo sama tak nie robiłam. 
CO ZROBIĆ ? 

1. Najlepiej zanurzyć owoce na kilka chwil we wrzącej wodzie.
2. Myć i szorować owoce specjalną szczoteczką przy użyciu gorącej wody.
3. Po obraniu owoców ze skórki umyć dokładnie ręce.
4. Pod żadnym pozorem nie obierać rękoma nieumytych mandarynek, co chyba najczęściej nam się zdarza.


Co o tym myślicie ? Skrupulatnie myjecie każdy owoc ? 

Emilia :)

You Might Also Like

27 komentarze

  1. Gdzieś, kiedyś o tym czytałam, i wtedy mnie już to zaciekawiło/przeraziło? Sama nie wiem co dokładnie, ale oczywiście zapomniałam o sprawie, więc super że mi ją przypomniałaś. Wiedziałam że tak jest z cytrusami (zwłaszcza jeśli chodzi o cytryny), ale że z jabłkami i gruszkami to nie miałam pojęcia. Dla naszego zdrowia lepiej jest je dobrze wyszorować. A co z bananami, czytałaś gdzieś może o nich? Pewnie też je pryskają jakimiś środkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obecnie prawie wszystko traktuje się jakimiś chemicznymi środkami i nie mamy nad tym kontroli. Co do samych bananów to czytałam, że aby zapewnić im świetny wygląd "stosuje się ponad 400 typów agrochemikaliów. Mogą one powodować niepłodność, raka i śmierć." (http://www.fairtrade.org.pl/a89_ciemna_strona_banana.html)
      I tutaj też bardzo ważne choć przecież w ogóle nieoczywiste jest mycie bananów, a przede wszystkim rąk po ich obraniu. Można by znaleźć takie informacje na temat wielu produktów, z którymi mamy kontakt na co dzień, ale co możemy więcej zrobić ?

      Usuń
  2. No niestety nie jestem w tym temacie wzorem do naśladowania :-( przerażające jest to ile wokół nas chemii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, im więcej czytam na ten temat, tym bardziej czuję się bezsilna i przerażona :(

      Usuń
  3. Teraz to mnie wystraszyłaś...bo ja w myciu jakichkolwiek owoców jestem beznadziejna- opłuczę i to jak nie zapomnę...a pomarańcze wcinamy non stop...cesze sie że dodałaś ten post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak samo do momentu, aż zaczęłam o tym czytać. Ja również pomarańcze jem bardzo często i właśnie podczas ostatnich zakupów pomarańczy zwróciłam uwagę na te drobne informacje...
      Cieszę się, że post jest przydatny :)

      Usuń
  4. Fakt faktem ale mandarynki to najczęściej nam się zapominało kiedyś myć i do teraz ganimy za to naszych rodziców, że nadal tego nie robią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Straszne rzeczy! :P aż tak dokładnie nie myję, ale chyba zacznę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Fuuuj, chyba będę musiała częściej się zastanawiać nad tym co i jak jem, bo nie zawsze aż tak bardzo się nad tym skupiam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby mam świadomość tego wszystkiego a i tak często obieram mandarynki bez dokładnego umycia ich wcześniej :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz to ja się cieszę, że Ty napisałaś ten post, a szczególnie na wzmiankę o mandarynkach, rzadko je jem, ale najczęściej obierałam nieumyte :/ na szczęście resztę owoców myję i w większości obieram ze skórki przed zjedzeniem :-) teraz będę się bardziej pilnować!

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę mnie przeraziłaś... i muszę przyznać, że o ile owoce typu jabłka, gruszki itp. myję zawsze, to cytrusy często tylko obierałam ze skórki, pomijając mycie i przekonana, że t wystarczy... Już tak robić nie będę

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet trudno dobrze wymówić te nazwy. Prawda jest taka, ze na każdym kroku mamy do czynienia z chemią i składnikami, które mają bardzo negatywny wpływ na nasz organizm. Firmy patrzą raczej na to, aby zarobić, a nie przejmują się tym, co ludzie wkładają do ust..

    OdpowiedzUsuń
  11. To przykre, że tak często otacza nas chemia. Staram się zawsze myć owoce przed zjedzeniem :-) Choć przyznaję z mandarynkami różnie to u mnie bywa :-(

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko, zupełnie o tym zapomniałam! A już kiedyś ta informacja wpadła mi w oczy, jednak pewnie nie zabrzmiała tak jak dzisiaj - słowo "trucizna" zrobiło na mnie wrażenie. Brzmi zdecydowanie mocniej niż konserwant. Dzisiaj postaram się zapamiętać na zawsze, mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nice Post dear and I love your blog~

    Would you like to support each other by follow on GFC & G+?
    Please Let me know if you follow me and I’ll follow back asap!

    Love xx
    Official Seol ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. ojej no to teraz mi dałaś do myślenia. Tym bardziej, że właśnie obrałam nieumytą mandarynkę...

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety to fakt, że żywność jest coraz częściej wzbogacana różnymi substancjami chemicznymi lub chroniona za ich pomocą. Jedynym, co możemy zrobić, to dokonywać właściwych wyborów i zwracać większa uwagę na to, z czym mamy do czynienia, chociażby tak jak w przypadku owoców, co świetnie napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam kiedyś o tym, bardzo ciekawy i wiele tłumaczący post :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznaję się bez bicia, że nie zawsze myję dokładnie owoce i warzywa.. Ojej..

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie zjadłam niemytą mandarynkę i teraz czuję się dziwnie z tą wiedzą.

    OdpowiedzUsuń
  19. przyznaję, że pilnuję się teraz z mandarynkami :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Myje każdy owoc, co prawda we wrzątku nigdy nie zanurzałam , ale tak to myje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ostatnio coraz bardziej się na tym skupiam i mam wrażenie że od paru miesięcy kupuje bardzo mało owoców, jakieś tylko jabłka czy pomarańczy, a kiedyś miałam zawsze ich dużo. Dlatego że mam wrażenie że mimo wszystko one ciągle mają dziwny smak. Wybieram mrożone owoce :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Coraz bardziej muszę się skupiać na myciu cytrusów, bo nie wiem, czy kiedykolwiek je myłam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę się przyznać, że nie myję cytrusów. Tylko cytryny. Jakoś tak mandarynki od razu pochłaniałam. Trzeba to zmienić, od dzisiaj wszystko dokładnie myję, dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kurde, przyznaję, że nie myłam.. ale u licha- od dzisiaj to będę szorować pod gorącą wodą :D

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.