Moja dieta niełączenia - jak być zdrowym i pełnym energii :)

18:11


Kiedy powiedziałam bliskim, że zaczynam odżywiać się w nowy, zdrowszy sposób nie byli zdziwieni. Wiedzieli przecież, że co jakiś czas testuję na sobie różne rozwiązania dietetyczne, które nie służyły mi jako narzędzie do walki z kilogramami, ponieważ nie odchudzam się, ale miały poprawić jakość życia, pomóc w pozbyciu się przykrych dolegliwości i poznać sekret zdrowia.
Jednak potem zaczęłam im tłumaczyć na czym owa dieta polega i wtedy zobaczyłam na ich twarzach mieszankę zdziwienia, niepokoju, czy drwiny. Jak to ? Przecież to niemożliwe - odpowiadali - nie, nam by się nie chciało tak kombinować i ograniczać się w jedzeniu. Cóż, przestałam im tłumaczyć naukowe podstawy tego rozwiązania i tak już od 6 miesięcy stosuję dietę niełączenia.
 
Początki nie były łatwe, choć i tak dosyć szybko przyzwyczaiłam się do nowego stylu żywienia. Efekty pojawiły się bardzo szybko. Codziennym wyzwaniem było odpowiednie komponowanie posiłków, podczas wakacji znalezienie lokalu, gdzie będę mogła zjeść coś zgodnego z moją dietą, czy silna wola podczas odmawiania zjedzenia niektórych posiłków. Kiedy poczułam pierwsze efekty, nie chciałam już wracać do starego modelu żywienia i teraz nie wyobrażam sobie, że mogłabym się odżywiać inaczej. Oczywiście, nie twierdzę, że tradycyjne żywienie jest bardzo złe, czy neguję osoby nie przestrzegające diety niełączenia, ale chcę jedynie rzucić światło na coś bardzo ważnego i podzielić się moimi doświadczeniami :)
 
Na czym polega dieta niełączenia ?
 
Twórcą tej diety jest dr Hay. Ten sposób żywienia opiera się na niełączeniu ze sobą w jednym posiłku pokarmów z różnych grup. Grupę pierwszą stanowią białka, wśród których znajdziemy mięso, mleko, sery, ryby, jajka itp. Druga grupa to węglowodany, czyli pieczywo, makarony, kasze, ryż, miód, cukier itp. Trzecia grupa to grupa neutralna, a więc warzywa (choć nie wszystkie), kiełki, przetwory mleczne, zioła, pestki,nasiona itp. Można jeszcze jako osobną grupę uznać owoce, które powinny być jedzone same.
Nie chcę tutaj wypisywać wszystkich pokarmów należących do poszczególnych grup, ponieważ uczynili to mądrzejsi i bardziej doświadczeni ode mnie, a mianowicie Gilian McKeith w swojej książce "Jesteś tym, co jesz", Anna Lewandowska w swojej książce "Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską" oraz Agnieszka Maciąg w książce "Smak szczęścia". Jeżeli jesteście zainteresowani tą dietą, to zapraszam Was do lektury tych książek, a także do zajrzenia na strony internetowe tych osób. Również i ja postaram się odpowiedzieć na Wasze ewentualne pytania :)
 
W każdym posiłku nie można łączyć produktów z przewagą białek z produktami z przewagą węglowodanów. Można łączyć grupę białek i grupę węglowodanów z grupą neutralną. To wszystko za sprawą tego, że białka trawione są w kwaśnym środowisku, a węglowodany w zasadowym, a ponadto niektóre produkty są trawione szybciej niż inne. Np. nie można zjeść ryby z ziemniakami, czy kurczaka z kaszą, ale rybę z surówką, czy kurczaka z miseczką sałatki już tak. Przykładowe dania zgodne z tą dietą znajdziecie na blogu :)
 
  • Odpowiednie łączenie produktów pozwala zapobiegać wzdęciom, gazom, niestrawności, odbijaniu się. Ułatwiamy w ten sposób pracę naszemu układowi pokarmowemu, dbamy o to, aby niestrawione pozostałości nie zalegały w jelicie grubym.
  • Ta dieta zapewnia maksymalne wchłanianie składników pokarmowych, białek, czy enzymów.
  • Przyspieszamy naszą przemianę materii, szybciej spalamy tłuszcz, co pozwala na zachowanie prawidłowej masy ciała.

    Należy również pamiętać, aby posiłek białkowy jeść dwie godziny po posiłku węglowodanowym, a posiłek węglowodanowy trzy godziny po posiłku białkowym. Bardzo ważne jest także to, aby nie pić w trakcie posiłków, minimum 30 min. przed jak i po posiłku.
 
Moje rezultaty
 
  • Przede wszystkim pozbyłam się zaparć, nieprzyjemnego uczucia ciężkości po zjedzonym mieszanym posiłku.
  • Unormowałam masę ciała.
  • Zyskałam więcej energii i lepsze samopoczucie.
  • Odzwyczaiłam się od smażonych, mącznych potraw, a poznałam nowe smaki i zaczęłam bardziej eksperymentować w kuchni.
Stosować, czy nie ?
 
Opisana przeze mnie dieta ma wielu zwolenników i przeciwników. Moja mama, która na początku była negatywnie nastawiona do tej diety, w końcu przyzwyczaiła się do mojego stylu żywienia i sama próbuje komponować posiłki w ten sposób, bo gdy spróbowała diety niełączenia, przyznała mi rację, że rzeczywiście czuje się lepiej, ma więcej energii i tak naprawdę to ma sens :)
 
Dlatego jeżeli chcesz, spróbuj, a być może okaże się, że będzie to też Twoja dieta niełączenia :)

You Might Also Like

54 komentarze

  1. Ja jestem szczerze mówiąc bardzo średnio do niej przekonana. Nasz układ pokarmowy jest jak najbardziej przystosowany do trawienia wszystkiego i bardzo często jest tak, że efekt jakiejś konkretnej diety to po prostu wynik tego, że zmieniło się odżywianie na lepsze :) Nie wyobrażam sobie, żeby po treningu nie dostarczyć organizmowi węgli prostych i białek. Dlaczego? Węgle dla uzupełnienia glikogenu, a białka po to aby nadbudować mikrouszkodzenia, czyli zbudować mięśnie. Bez tych obu składników nie wyobrażam sobie także posiłku przedtreningowego, węgle, żeby mieć siłę i moc, a białko, żeby organizm mógł budować mięśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej rozumiem Twoje nastawienie, ale mnie ta dieta po prostu przekonuje :) co do treningu to jest zupełnie inna sprawa, ponieważ wtedy wykorzystujemy okno anaboliczne, czyli zaraz po wysiłku właśnie jemy węglowodany, a potem do 1,5 godziny jemy posiłek białkowy i o tym mówią dietetycy. Dlatego nie jest tak, że zawsze trzeba trzymać się sztywno tych zasad, ale stosownie do sytuacji, aktywności fizycznej modyfikować je :) bardzo dobrzy sportowcy stosują tę dietę, a nawet są wegetarianami, co powoduje, że siłą rzeczy też jedzą posiłki na kształt diety niełączenia i takie, które dostarczają zarówno pełnowartościowych białek jak i węglowodanów, np. węglowodany z roślinami strączkowymi :)

      Usuń
    2. Przyznam szczerze, że jestem zwolennikiem zupełnie innej filozofii jedzenia :) a zanim zmieniłaś sposób odżywiania odżywiałaś się zdrowo czy niekoniecznie? Ja od razu po treningu dostarczam jakieś proste węgle i odżywkę białkową lub inne łatwo przyswajalne białko, do 30 minut po treningu. A później ewentualnie do 2 godzin normalny posiłek białkowy :)

      Usuń
    3. Przed zmianą sposobu żywienia też odzywiałam się zdrowo :) każdy ma swój sposób na zdrowie, jeżeli Tobie służy Twój i czujesz, że to jest to, to nie ma sensu się zmuszać do czegoś, co Cię nie przekonuje :)

      Usuń
  2. Już kiedyś słyszałam o tej diecie jednak nigdy nie zastanawiałam się nad nią jakoś głębiej choć teraz mam ochotę jej spróbować. Początek roku to chyba dobry sposób, w szczególności, że brakuje mi ostatnio energii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od jakiegoś czasu kusi nas takie zmienienie odżywiania, bo same po sobie wiemy, że na niektóre połączenia nasze organizmy źle reagują.. Jednak póki co stopniowo się w to wdrażamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to dostosować to do swoich indywidualnych potrzeb i słuchać właśnie swojego organizmu :)

      Usuń
  4. Bardzo interesująca jest ta dieta! Sporo dobrych rezultatów, widzę że daje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam i czytałam o tej diecie właśnie w książce Ani Lewandowskiej ;-) Mnie akurat ona kompletnie nie przekonuje, ale każdy organizm jest inny, więc jeżeli Tobie, czy właściwie komukolwiek taki sposób żywienia się sprawdza to świetnie ;-) trzeba dopasowywać dietę pod własne potrzeby :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ważne jest to, aby słuchać swojego organizmu i robić to, co,najlepsze dla każdego z osobna :)

      Usuń
  6. Czytałam książkę Gilian McKeith i widzę w tej diecie sens :) Ona nie ogranicza produktów jak np. dieta dukana tylko należy pamiętać o odpowiednim łączeniu, które jest dla mnie zrozumiałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też widzisz w niej sens i logikę odpowiedniego łączenia, a nie eliminowania produktów :)

      Usuń
  7. Słyszałam o tej diecie wcześniej i brzmi logiczniej niż większość diet, fajnie, ze Ci się sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też wydaje się logiczna i sensowna. Widzę w niej sens i przemawia do mnie :)

      Usuń
  8. Najważniejsze to, że Ci służy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i dobra, nakręciłaś mnie... muszę kupić te książki i zaraz szperam po internecie i zagłębiam się w temat. PS Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że temat Cię zainteresował :)

      Usuń
  10. Powiem Ci, że nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej metodzie. Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia, co do tego :) głównie dlatego, że jej nie stosuję, a rezultaty mam podobne :) Ciekawe podejście, jeżeli Tobie odpowiada to super! Fajnie, że rodzina nie robi Ci z tego tytułu problemu, bo wiem, ze czasem to różnie bywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście różnie bywa i nie tylko z rodziną, ale z ludźmi, których spotykam i mówię im o moim odżywianiu. Jednak większość to akceptuje i szanuje :)

      Usuń
  11. Mega mnie zainteresowałaś tą dietą. Szczególnie kiedy przeczytałam, że nie powinno się ryby jeść z ziemniakami, a zawsze jem rybę z ziemniakami :o czuję, że od jedzenia zależy samopoczucie, energia i chęci, więc musiałabym chyba się głębiej zainteresować czego najlepiej nie łączyć w jedzeniu. Zorientowałam się na banalnym przykładzie kiedy miałam taki okres, że jadłam mega dużo fastfoodów, pizzy i chipsów i byłam ciągle zmęczona, kompletnie bez energii, forma -10, a odstawiłam to wszystko i znów zaczęłam jeść zdrowo i od razu widzę efekty!
    http://sangbre.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też czuję ogromną zależność naszego samopoczucia i ilości energii od jedzenia :) a to wszystko przekłada się właśnie na efektywność treningów :)

      Usuń
    2. Jeszcze co zrobić, żeby lubić wczesne wstawanie :<

      Usuń
    3. U mnie działa świetna motywacja, która nieraz wyrywa mnie z łóżka, ale potrzeba jednocześnie wcześniej kłaść się spać, żeby nie mieć poczucia, że organizm za mało odpoczywa :)

      Usuń
  12. Kiedyś już słyszałam o tej diecie :) Ja tam jestem za bardzo leniwa, żeby tak kombinować, tym bardziej gotuję nie tylko dla siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się, że przygotowuje ten sam posiłek dla innych osób i nie mam problemu z oddzielenie dla siebie pewnej części posiłku i dodania czegoś dla siebie, ale rozumiem, że codziennie może to męczyć :)

      Usuń
  13. Słyszałam o tej diecie nie raz i nie dwa, ale chyba nigdy nie spotkałam się z nikim, kto by ją stosował. Ja jestem sceptycznie nastawiona do tego sposobu odżywiania, ale jeśli Tobie z nim dobrze, to gratuluję wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z kolei ostatnio czytałam o diecie odpowiedniej dla grupy krwi, bardzo ciekawie to wygląda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś byłam nią bardzo zainteresowana, ale z kolei po zapoznaniu się z nią to ona mnie nie przekonała, bo wymieniała zakazane dla mnie produkty, które bardzo lubię jeść :) ale może Tobie się sprawdzi :)

      Usuń
    2. Czekam właśnie na swoją grupę krwi, bo do tej pory jej nie znam, zobaczymy co się u mnie okaże. :)

      Usuń
    3. Daj znać jak zaczniesz stosować tę dietę :) jestem ciekawa efektów :)

      Usuń
    4. Ja również z tego samego powodu zrezygnowałam z diety dla grupy krwi, chociaż znajoma bardzo ją sobie chwaliła. Niestety, w opisie nic sie nie zgadzało z moimi upodobaniami, musiałabym przestać jeść to co mi smakuje, a zacząć jeść na siłę dosłownie inne produkty. A podobno nasz apetyt sam nas nakierowuje na odpowiednie produkty, o ile nie jesteśmy skażeni cukrem... Dieta niełączenia też wydajemi się trudna, nawyki ukształtowane przez kilkadziesiat lat życia ciężko się zmienia :-/ Sama aktualnie przygotowuję posiłki korzystając z przepisów diety south beach :-)

      Usuń
    5. Właśnie wiele osób stwierdza po zapoznaniu się z dietą dla grupy krwi, że jest ona całkowicie inna niż ich upodobania i sugeruje nielubiane przez nich produkty. Masz rację, że takie nawyki, które przecież są w nas tak bardzo zakorzenione, ciężko zmienić, bo wszędzie nas otacza standardowy sposób żywienia i nikt go na co dzień nie neguje.
      O diecie south beach kiedyś coś słyszałam, ale nie zgłębiałam. Chętnie znów o niej poczytam, bo widzę, że staje się coraz bardziej popularna :)

      Usuń
  15. Dokładnie, ważne aby słuchać swojego organizmu i robić to, co najlepsze dla każdego z osobna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam nigdy o takiej diecie i nie miałam o niej w ogóle pojęcia. Zaciekawiłaś mnie tym że nie czuje się takiej ciężkości w żołądku. W sumie nie zastanawiam się nad tym co i jak łącze, chociaż próbuję tak próbuję to dobre słowo :) jeść zdrowo. Tylko nie wiem czy jest to dobra dieta dla osób szczupłych, bo trochę kilogramów by się przydało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie po posiłkach mieszanych czułam tę dziwną ciężkość w żołądku nawet jak nie zjadłam bardzo dużo. Teraz czuję się znacznie lżejsza :) Jeżeli chodzi o dietę niełączenia to jest to tak jak wspomniałam bardziej sposób żywienia na całe życie, który nie służy bezpośrednio utracie kilogramów, choć może dać taki efekt, ale raczej chodzi o zachowanie zdrowia i dbanie o swój przewód pokarmowy, narządy wewnętrzne. Jestem osobą szczupłą i kiedy zaczęłam stosować tę dietę wręcz chciałam przybrać na wadze i paradoksalnie nie schudłam jeszcze bardziej, a z czasem unormowałam masę ciała i wyszło mi to na dobre :)

      Usuń
  17. słyszałam o diecie haya ale nigdy nie zagłębiałam się w jej zasady- stosowałam za to kiedyś dietę Motignaca i pamiętam, że tam też nie można było łączyć węgli ale z tłuszczami. Pozytywnie ją wspominam ale trochę męczyło mnie właśnie to ciągłe kombinowanie jak zjeść w towarzystwie, na mieście itd. Teraz jednak stawiam po prostu na zdrowe odżywianie i wtedy czuję się na prawdę najlepiej:) Ale podziwiam i gratuluję znalezienia drogi idealnej dla siebie. Wiadomo że znajdą się osoby krytykujące ale najważniejsze abyś ty się dobrze czuła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nie zgłębiałam diety Motignaca :) może przyjrzę się jej bliżej. Dzięki za słowa otuchy i wsparcia :) wierzę, że właśnie dopasowane do swoich potrzeb, zdrowe odżywianie jest kluczem do zdrowia i dobrego samopoczucia :)

      Usuń
  18. Słyszałam o tej diecie, ale nie zwróciłam na nią szczególnej uwagi.
    Poza tym u mnie z regularnością na bakier, więc podejrzewam, że zastosowanie jej skończyłoby się klęską...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że można się przyzwyczaić, a jak się widzi (czuje) efekty, to motywacja rośnie :)

      Usuń
  19. Dla mnie ta dieta jest jak biblia, to najważniejsza zasada odżywiania, jaka istnieje. Wspominają o niej różni mistrzowie ze wschodu i zachodu. Ja poznałam ją dzięki książce Demisa Roussosa "Problemy nadwagi", ale jest to również dieta Diamondów, dieta życia Mai Błaszczyszyn, tropologia Daniela Reida, polecana również przez Michała Tombaka i wielu innych. Stosuje od ponad 20 lat i nie wyobvrażam sobie juz powrotu do kanapek z wędlinką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne porównanie :) jak widzimy jest ona bardziej popularna niż mogłoby się wydawać, a szczególnie cenią ją Ci, którzy stanowią dla nas autorytet.
      Gratuluję takiego "stażu" z tą dietą ! :)

      Usuń
  20. ostatnio coraz bardziej zagłębiam się w temat tej diety :) I jak wszystko ogarnę to na pewno spróbuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się jej bliżej przyjrzeć i spróbować, bo może akurat jest to coś dla Ciebie :)

      Usuń
  21. postanowiłam spróbować :) Start jutro -trzymaj kciuki ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ! Trzymam mocno kciuki - na początku możesz jeszcze odruchowo o niej zapominać, ale szybko wejdzie Ci w nawyk. Potem już wszystko robi się intuicyjnie :)

      Usuń
  22. Nie mogę o sobie powiedzieć, że stosuję tę dietę, ale powoli jak zaczęłam słuchać swoijego organizmu większość moich posiłków komponowałam wedlug tych zasad. Wcześniej byłam trochę wrogo nastawiona do tej diety, ale moje ciało samo dało znać, że to jest dla niego dobre. Nie trzymam się reguł sztywno, ale mój układ pokarmowy czuje się zdecydowanie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest, organizm sam czuje, co jest dla niego najlepsze. Super, że o tym piszesz i dzielisz się swoimi doświadczeniami :)

      Usuń
  23. Zawarłaś wszystkie najważniejsze informacje w pigułce :) Ja ostatnio poległam z dietą i trochę trudno mi wrócić na właściwe tory, ale przekonują mnie Twoje efekty i wiem, że warto spróbować - na pewno nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować i nie poddawać się przy początkowych niepowodzeniach :) dokładnie, nie zaszkodzi, a można odkryć dla siebie coś bardzo dobrego :)

      Usuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.