Paprykowy makaron, powrót do korzeni

18:03


Witajcie :)

POWRÓT DO KORZENI 

Wszystko zatacza koło. Zmieniają się pory roku, woda krąży w obiegu, księżyc wchodzi w kolejne fazy... Coś ma swój początek, aby mieć swój koniec, po którym znów coś nastąpi. Mam nieodparte wrażenie, że właśnie wraca do nas to, co było kiedyś. Czujemy ogromny przesyt produktami naszej obecnej cywilizacji, która bezszelestnie wysysa z nas to, co najlepsze. Coraz bardziej podświadomie dążymy do tego, co pierwotne, naturalne, dobre, czyste i zdrowe. Poziom toksyn i zanieczyszczeń w naszych organizmach osiągnął krytyczny poziom. Choć wielu z nas zaprzecza takim teoriom i broni się przed myślą, że ciało, jak i nasza dusza pragnie tego, co dobre i zdrowe, to czy tego chcemy, czy nie, to WRACA.
 
Spotkałam wiele różnych osób, z różnych środowisk, w różnym wieku. Każda z nich miała inny pogląd na świat, na życie, na religię, na politykę, a także na zdrowie i kwestie dbania o siebie, jak i o środowisko. Choć tak wiele nas wszystkich różni, to stanowimy tak naprawdę jedność. Jedność, która wzajemnie się uzupełnia i wpływa na siebie. Co łączy nas wszystkich ? To GŁÓD dobrego życia. Chcemy zmian. Zmian nie tylko politycznych, ale przede wszystkim lepszego jedzenia, lepszej kondycji, czystszego środowiska, dobrych relacji międzyludzkich. Chcemy RÓWNOWAGI, która daje prawdziwe szczęście. W naszych sercach rozpala się iskra zmian, która zaczyna płonąć coraz mocniej. Porzucamy powoli starą obawę przed brakiem jedzenia, pustymi sklepami, brakiem bezpieczeństwa, utratą bliskich... Porzucamy lęki, które miały prawo zakorzenić się w naszym społeczeństwie przez wydarzenia, których byliśmy świadkami.
Czuję jednak, że JUŻ CZAS, kiedy pewien okres dobiega końca, kiedy jakiś cykl się zamyka. Czas, kiedy to, co dobre, czyste i zdrowe wraca.

PAPRYKOWY MAKARON
 


P.S. Wykorzystałam paprykę własnej roboty, ale w sklepie również można nabyć papryki konserwowe sprzedawane w słoikach :)
 
SPIRIT
 

Jak tam po świętach ?
U mnie spokojnie, ciepło,
a i prezenty dostałam cudowne

:)

You Might Also Like

20 komentarze

  1. Jak ja dawno nie jadłam penne! Koniecznie trzeba to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam penne i w ogóle makarony jak można się domyślić po liczbie postów z makaronami :D

      Usuń
    2. Oj ja też :D chociaż jakoś dawno nie jadłam

      Usuń
  2. Mm ale mi narobiłaś smaka!:)
    Klikniesz w linki w nowym poście będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Baaaaardzo lubię takie potrawy :) ...a muszę przyznać, że jakoś dawno nie jadłam takiego makaronu z sosem. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepis ląduje w mojej zakładce z przepisami do wypróbowania :) A to dlatego, że uwielbiam makarony i muszę nauczyć się nowych sposobów ich przyrządzania, żeby przypadkiem te, które już znam nagle mi się nie przejadły :)
    Po świętach? Po świętach jestem trochę taką tłustą kulką, ale niczego nie żałuję i z pełną przyjemnością pozwalałam sobie na te wszystkie pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez staram się urozmaicac sobie makarony, bo je uwielbiam, ale czasami te same wersje mogą się znudzić :) w święta moglysmy sobie zaszaleć i pozwolić na więcej niż zwykle. Ja również nie odmówiłam sobie niczego, ale zadbałam o aktywność fizyczna i czuję się naprawdę dobrze :)

      Usuń
  5. Ale mam teraz chęć zjeść takie dobroci, mmm!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, wygląda obłędnie! Już od wczoraj mam taką ochotę na makaron, że dzisiaj chyba sobie zaserwuję na kolację :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z papryką nigdy nie jadłam! Muszę spróbować. Widzę, że łączy nas miłość do makaronu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co prawda za konserwową papryką nie przepadamy ale jak widzimy natkę pietruszki to zjemy od razu całe danie :D
    Po świętach dobrze, ale aż żal wracać do rzeczywistości :/ :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Po świętach spoko 😊Pięknie napisany post ❤ przepis też w mym guście 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) to taki przepis, w którym każdy znajdzie coś dla siebie :)

      Usuń
  10. Równowaga jest zawsze celem. Ja dążę do niej, ale coraz częściej też uświadamiam sobie, jak bardzo jest ona (przynajmniej dla mnie, nie wiem, jak dla innych) nieosiągalna. Bo ile i jak długo, jak często może być wszystko pod kontrolą w totalnej równowadze sił? Chwilę, moment? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jaka jest Twoja definicja równowagi, ale dla mnie nie jest to stan całkowitej kontroli, idealnosci i perfekcjonizmu. Dla mnie to wyważenie różnych aspektów życia, dla mnie to poczucie wewnętrznego spokoju, akceptacji, ufności... to poczucie, że dbam o siebie, swoje zdrowie, swoich bliskich, swoje otoczenie. Czuję po prostu, że podświadomie dążymy do tej równowagi czymkolwiek ona jest dla każdego z osobna, ale uważam, że dla wszystkich jest ona w mniejszym lub większym stopniu wypadkową tych aspektów, które poruszyłam w tekście. :)

      Usuń
    2. Widzisz, sama świetnie to napisałaś: "Czuję po prostu, że podświadomie dążymy do tej równowagi czymkolwiek ona jest dla każdego z osobna", ja po prostu wiem, że nigdy do niej nie dojdę :) Bo co z tego, że będę dbała o swoje zdrowie, jeśli wtedy zaniedbam potrzebę sportu, co z tego, że będę dbała o relacje z innymi, skoro podupadną wtedy obowiązki. Zawsze tak mam, nigdy nie jest proporcjonalnie, zawsze coś zabierze więcej czasu niż powinno, zabierze więcej energii i cała harmonia nie istnieje ;)

      Usuń
    3. W takim razie myślę, że to jest po prostu Twoja własna unikalna harmonia pojmowana nie jako łączenie tego wszystkiego w równej wielkości, ale po prostu kierowanie swojej większej uwagi tam, gdzie w danej chwili czujesz potrzebę przeznaczania swojej energii :)

      Usuń
  11. Penne z durum to mój ulubiony rodzaj makaronu, najczęściej serwuję z tuńczykiem i sosem pomidorowym. muszę ci napisać, że uśmiałam się trochę- tzn uśmiechnęłam sama do siebie czytając ten trochę poważny tekst o równowadze, harmonii...i nagle wyskakuje mi paprykowy makaron:) ps. wraca, pomalutku ale wraca ta chęć życia w zdrowym środowisku, jedzenia "czystych" produktów. Ciekawe jak ludzie się czuli gdy nie był spalin, toksyn i konserwantów...aż takiego koła chyba nie zatoczymy i nie wrócimy całkowicie do korzeni bo wszystkiego się nie cofnie ale i tak świadomość ludzi zmierza w dobrą stronę:)

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.