Aparat ortodontyczny - moja historia, zupa krem z brukselki, witamina C, motywacja, inspiracje :)

18:12

 
Witajcie :) chłód za oknem sprawia, że o tej porze roku chcemy jak najczęściej spożywać to, co jest ciepłe, gorące, sycące. Taka jest właśnie moja dzisiejsza propozycja, czyli zupa krem z brukselki. Banalna w przygotowaniu, szybka w wykonaniu, zdrowa i sycąca :)
Szczególnie teraz potrzebujemy dużo witaminy C, która wesprze nasz układ odpornościowy i wspomoże w walce z infekcjami. Przyglądam się bliżej źródłom tej cudownej witaminy.
Chcę również podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat aparatu ortodontycznego, którego jestem od dłuższego czasu szczęśliwą posiadaczką :)
Na koniec zerknijcie na trochę motywacji i inspiracji :)

HELATH & FIT

1. Zupa krem z brukselki


 
 
 
 2. Źródła witaminy C
 
Witamina C wspomaga przyswajanie żelaza ze źródeł roślinnych, dlatego warto dodawać produkty zawierające tę witaminę do swoich potraw. Ponadto cytrusy, które są bardzo dobrym źródłem wit. C mają działanie antyrakowe, zawierają składniki pełniące zadanie przeciwutleniające, czyli niszczące wolne rodniki. Są to : cytryny, grejpfruty, limonki,  pomarańcze... .
Dużą ilość tej witaminy znajdziemy oczywiście w natce pietruszki, czy papryce, szpinaku, pomidorach.
Warto codziennie na czczo wypić szklankę ciepłej wody z cytryną dla zachowania równowagi kwasowo-zasadowej.
 
Natka pietruszki powinna być przechowywana na półce lodówki, zanurzona w wodzie i lekko przykryta np. woreczkiem. Należy spożyć ją w ciągu tygodnia.
 
Aparat ortodontyczny - moja historia
 
Przez wiele lat w mojej głowie kołatały się myśli na temat założenia aparatu ortodontycznego. Widziałam w lustrze, że moje zęby nie należą do najprostszych, ale bałam się takiej decyzji, bólu, chodzenia po lekarzach i reakcji innych osób.
Na szczęście w końcu trafiłam na panią stomatolog, która w czasie jednego z przeglądów moich zębów dała mi mocno do zrozumienia, że założenie tego aparatu jest mi bardzo potrzebne. Ósemki niedługo zaczną się pokazywać, a mocno pokrzywione zęby nie są ozdobą żadnej kobiety.
Do tego wszystkiego był to okres, kiedy zaczęłam przeprowadzać małą rewolucję w moim życiu i uznałam, że ta decyzja będzie świetnym krokiem na drodze do życia, jakiego pragnęłam.
 
Pierwsze kroki wymagały ode mnie sporej odwagi i determinacji, ponieważ musiałam usunąć dwie piątki (jedną na górze, a drugą na dole) i zrobiłam to w dosyć szybkim tempie. Pani stomatolog, widząc mnie po raz kolejny w drzwiach swojego gabinetu, z uśmiechem na twarzy gratulowała mi takich szybkich działań. To był czas, kiedy kontrolowałam trochę swój śmiech, bo zbyt szeroki uśmiech uwidaczniał brakujące zęby, co wyglądało trochę komicznie :D
Pomijając lekki krwotok i spuchniętą szczękę, wszystko przebiegło gładko i sprawnie. Wtedy również poznałam swoją dużą odporność na ból.
Ortodontę miałam z polecenia koleżanki, która już miała wszystko za sobą. Mówiąc szczerze, moi najbliżsi przyjęli informację o mojej decyzji z dużym sceptycyzmem, ponieważ jak wszystko, co wymaga wyjścia poza strefę komfortu, tak i to drażniło ich poczucie bezpieczeństwa i zaburzało sytuację, do której już zdążyli się przyzwyczaić. Na szczęście mocno się zaparłam i powiedziałam sobie, że teraz albo nigdy i nic mnie nie powstrzyma. Bo przecież dla kogo to robię ? Tylko i wyłącznie dla siebie. To właśnie moje życie, a jego wygląd zależy tylko ode mnie.
 
Potem poszło z górki. Najpierw założyłam górny łuk, a po miesiącu dolny. Na górze mam aparat ceramiczny, który jest prawie bezbarwny, a na dole zwykły, metalowy. Ceny są wszędzie bardzo podobne i mimo że nie jest to tanie, to warto, bo inwestujemy w coś bezcennego - pewność siebie, swobodę - coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze.
Najgorszy był chyba pierwszy lub drugi dzień, kiedy nagle dotarło do mnie, że mam w buzi coś dziwnego, co mnie drażni, rani moje policzka, a zęby zaczynają boleć. Do tego bolała mnie głowa, bo cała szczęka musiała przyzwyczaić się do aparatu. Nie straszę Was, ani nie zniechęcam. To wszystko jest jak najbardziej do zniesienia i przeżycia, a ja i tak bardzo się cieszę z tego, że naprawdę mój ból był niewielki. Z czasem przyzwyczaiłam się do aparatu i stał się czymś bez czego teraz nie wyobrażam sobie życia. To będzie dziwne uczucie, gdy go zdejmę :) Aparat mam od ponad roku. Na wizyty chodzę co ok. półtora miesiąca. Teraz już nic mnie nie boli oprócz lekkiego bólu dzień, dwa po wizycie u ortodonty.
 
Podsumowując, ogromnie się cieszę, że wtedy zaryzykowałam i założyłam aparat. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Jeżeli potrzebujecie aparatu, a jeszcze go nie miałyście oraz macie potrzebne na ten cel pieniądze, to śmiało zróbcie to. Pamiętajcie - bardziej żałuje się tego, czego się nie zrobiło, niż tego, co się zrobiło :)
 
Jeżeli macie jakieś pytania w tej kwestii, możecie na mnie liczyć :) Jeżeli chciałybyście dowiedzieć się czegoś więcej o pielęgnacji aparatu, przydatnych sztuczkach, to może powstanie kolejny post w tej tematyce :)
 
SPIRIT
 
 
 
DESIGN
 
Źródło - pinterest (znalezione na buzzfeed.com)
Genialny sposób na przechowywanie suchych produktów :)

 
Lubicie brukselkę ?
Miałyście, macie lub może planujecie założyć aparat ortodontyczny ?
:)




You Might Also Like

43 komentarze

  1. Zupa wygląda bardzo smacznie :) Lubimy chyba wszystko co zielone więc i brukselka się do tego zalicza :D Co do aparatu to na szczęście nie musiałyśmy się z nim mierzyć ale od znajomych wiemy, że to trudna sytuacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co zielone jest rzeczywiście bardzo smaczne i zdrowe :) aparat w zależności od tego, jak kto znosi ból może pozostawiać po sobie i miłe, i te mniej miłe wspomnienia :)

      Usuń
    2. Dla urody my kobiety jesteśmy w stanie znieść bardzo dużo :)

      Usuń
  2. Lubię brukselkę :) Przyznam, że nie jadłam z niej zupy...a zupy krem...uwieeeelbiam!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie spróbuj koniecznie skoro należysz do grona tych, którzy nie odczuwają niechęci na widok brukselki :)

      Usuń
    2. Do brukselki nigdy nie czułam żadnej niechęci ;)

      Usuń
    3. To możesz cieszyć się jej smakiem z przyjemnością :)

      Usuń
  3. właśnie mi przypomniałaś, ze uwielbiam brukselkę! ale całe wieki jej nie jadłam. najbardziej jednak lubię taką w całości. pamiętam jak moja mama dodawała kilka brukselek do zupy pomidorowej-specjalnie dla mnie- potem je wyławiałam i wcinałam takie nasiąknięte pyszną zupką:) muszę sobie przypomnieć te smaki:)
    co do aparatu to radzić się nie muszę bo mam ten etap za sobą:) Świetna sprawa. do tego czułam się cudownie bo sama za ten aparat zapłaciłam- i za całe leczenie- a chodziłam jeszcze wtedy do technikum- jak sobie przypomnę ile ulotek musiałam roznieść aby na to zarobić. teraz niestety mam inny problem- mam martwą dwójkę i nie mogę się przez to cieszyć prostymi zębami:( w grudniu jestem umówiona na wizytę i wybielanie zęba- zobaczymy jaki będzie efekt ale mam nadzieję, że znowu będę się uśmiechać bez kompleksów:)
    ps zobaczysz że gdy zdejmiesz aparat uczucie będzie niesamowite- najpierw poczujesz się jak bez zębów hehe- ale gdy się uśmiechniesz do lustra to sama do siebie powiesz łaaaał ale super wyglądam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię ją w całości i mogłabym ją jeść bez niczego :) brukselka w zupie pomidorowej to świetny pomysł -połączenie dwóch moich ulubieńców, a taka mięciutka i nasiąknięta zupką jest przepyszna :)
      To zazdroszczę, że masz już za sobą ten okres i świetnie rozumiem jak "smakuje" coś za co płacimy z własnej kieszeni :)
      Współczuję tej dwójki i całej sytuacji. Wierzę, że będzie dobrze ! :)
      O tak, to uczucie po zdjęciu aparatu będzie i dziwne, i niesamowite :)
      Dziękuję za Twój komentarz :)

      Usuń
  4. Zupka wygląda świetnie a link do tego wysyłam siostrze też nosi aparat i ma z nim lekkie "przeboje" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Czasem aparat lubi płatać figle :)

      Usuń
  5. Nadal nosisz aparat? Ósemki już wyrosły? Szczerze mówiąc zdziwiła mnie trochę ta decyzja o usuwaniu piątek, kiedy ósemki nie są jeszcze wyrośnięte. Moja koleżanka miała niestety sytuację kiedy lekarka usunęła jej dwa zęby, których tak naprawdę potrzebuje i teraz musi je wstawiać jako implanty, a jej leczenie trwa już kilka lat... Ja na szczęście aparat przeszłam gładko i też uważam, że była to dobra decyzja :) zupa wygląda super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze przez jakiś czas muszę nosić aparat. Ósemki się wciąż wyrzynają i wyjść nie mogą, jedną już po części widać. Ta historia Twojej koleżanki trochę mnie przeraziła... Ufałam mojej ortodontce i w większości przypadków jej metoda się sprawdzała... Mam nadzieję, że u mnie będzie dobrze.
      Zazdroszczę, że już jesteś po tym etapie :)

      Usuń
  6. Aparatu nigdy nie miałam i mieć nie będę, ale zawsze fascynują mnie historie ludzi z aparatem właśnie, nigdy bym nie pomyślała, że to aż taki skomplikowany i bolesny proces. Ale efkty są genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście trochę skomplikowane, ale da się przeżyć i to chwilowe zamieszanie warte jest zachodu :) Tak, efekty wszystko rekompensują już w trakcie noszenia aparatu :)

      Usuń
  7. Brukselkę po prostu uwielbiam, ale musiałam "dojrzeć" do jej smaku, bo kiedyś całkowicie jej nie akceptowałam ;) zupka wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często właśnie spotykam się ze stwierdzeniem, że do brukselki trzeba "dojrzeć" :) podobnie jest z innymi produktami, ale warto się do nich przekonać, bo przeciez mogą naprawdę świetnie smakować :)
      dziękuję :)

      Usuń
  8. Niestety, z brukselką mam na bakier. Ale wodę z sokiem cytryny o poranku piję i w ogóle cytryna schodzi u mnie kilogramami. Aczkolwiek przyznaję, że po lekturze bloga Akademia Witalności, który jest pisany - wydaje sie - przez doświadczoną i mądrą kobietę, noszę się z zamiarem kupienia witaminy C w proszku - kupuje się to na kilogramy i dodaje do napojów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam jeszcze o tej witaminie C w proszku, ale nie jestem za bardzo przekonana do takich produktów. choć może niesłusznie. Za to staram się jeść dużo natki pietruszki, cytrusów :)

      Usuń
    2. Na pewno świeże owoce i warzywa są najlepsze, jednak ja nie mam wiekszych oporów żeby suplementować witaminy. Niektórzy twierdzą, ze to nie działa jak należy jednak u mnie włosy przestaja wypadać dopiero po witaminach z apteki, więc może jednak coś tam w środku zostaje... Ale rozumiem, że można mieć opory, bo opinie w tej kwestii są skrajne. Po prostu niech każdy kieruje się swoją intuicją :-)

      Usuń
    3. Dokładnie, intuicja i słuchanie swojego ciała są najważniejsze :)

      Usuń
  9. Żebym ja jeszcze brukselkę lubiła :P. Niestety to jest jedna z rzeczy, których jeść nie chce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy musi ją lubić :D może kiedyś zmienisz zdanie :D
      :)

      Usuń
  10. Ja bardzo lubię brukselkę :)
    Co do pewności siebie, to nie bardzo w to wierzę, ze zależy ona tylko od aparatu. To raczej Twoje wewnętrzna decyzja spowodowała u Ciebie większą pewność siebie. Zresztą jak piszesz- zdecydowałaś się na zmiany w życiu. I stąd Twoja pewność siebie, a jedną z tych zmian było postanowienie o noszeniu aparatu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam, że pewność siebie zależy tylko od aparatu. Świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że składa się na nią wiele czynników, które razem determinują wzrost pewności siebie :) Zgadzam się z Tobą jak najbardziej, że to moja decyzja, przełamanie się, wyjście poza strefę komfortu były tymi czynnikami :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Jak byłam mała to brukselki nie lubiłam i po prostu jej nie jadłam ;-) nie miałam w sumie w planach do niej wracać, ale Twoja zupa wygląda tak zachęcająco, że może dam brukselce drugą szansę po tylu latach :D Zupy krem są najlepsze! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie daj jej drugą szansę, może tym razem pozytywnie Cię zaskoczy :D
      :)

      Usuń
  12. Aparat ortodontyczny zdjełam mniej więcej cztery lata temu i tak właściwie miło wspominam moją przygodę z aparatem :) Niestety widzę, że zęby "pracują" i nie są już tak bardzo proste jak po samym ściągnięciu. Wciąż jednak mam retainer, muszę pamiętać o czestszym jego zakładaniu :) I nawet pomimo tego, że zęby lekko się poprzesuwały, jestem bardzo zadowolona z efektu, w końcu to niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było wcześniej! Miałam bardzo krzywe zęby ze wzgledu na małą szczenkę. Rzadnego zęba mi nie usunięto, więc nie ma się co dziwić, że wciąż się one tłoczą i ze sobą przepychają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już sporo czasu upłynęło, jak zdjęłaś aparat. Niestety mam świadomość, że z czasem mogą już nie być idealne jak po ściągnięciu. Myślę, że też będę miała do czynienia z tym retainerem :) dobrze, że jesteś zadowolona z efektów i życzę Ci, aby zęby tak bardzo się nie przepychały między sobą :)

      Usuń
  13. Kiedyś miałam aparat ortodontyczny, ale nie stały, taki do zakładania na noc. Miałam ogromną przestrzeń między jedynkami i przez to w sumie nie było miejsca na górną czwórkę. Aparat pomógł, ząb prawie na miejscu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spotkałam osoby z takim zakładanym na noc aparatem. Jeżeli pomógł, to super, bo nie musiałaś się męczyć ze stałym :)

      Usuń
    2. To już spotkałaś! Co prawda w sieci, ale to też jakieś spotkanie, no nie? :D

      Usuń
    3. Jasne, to też spotkanie :) Uwielbiam wymieniać się doświadczeniami i spotykać się w sieci :D

      Usuń
  14. Też nosiłam aparat i bardzo jestem zadowolona z efektów, było warto męczyć się te trzy lata.

    Ps. Co do zupy, to może jest to dobry pomysł na to żebym polubiła się z brukselką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy lata to sporo, ale właśnie - warto :)
      Warto spróbować zaprzyjaźnić się z brukselka - może moja zupa Ci pomoże :)

      Usuń
  15. Uwielbiam brukselkę, z chęcią skorzystam z Twoje przepisu :) Co do aparatu ortodontycznego to nigdy nie miałam więc nie wiem jak to jest :) Takie przechowywanie to by mi się przydało, idealny porządek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)
      Tak, to jest przykład porządku, który sama chciałabym mieć u siebie i przy okazji dużo różnorodnych produktów :)

      Usuń
  16. mmmm... zupka wygląda pysznie :) bardzo apetyczne zdjęcia, z pewnością bardzo apetycznej zupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne cytaty i mam ochotę na taką zupę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) myślę, że zasmakowałyby Ci moja zupa :)

      Usuń
  18. Brukselki nie lubię, ale ta zupa wygląda tak apetycznie :))
    Oj też przeszłam swoje z aparatem ortodontycznym, ale nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.