Miasto, którego nigdy nie zapomnę

20:58


Nie sądziłam, że będąc w jakimś mieście odczuję taki komfort, radość i poczucie, że znalazłam się we właściwym miejscu. Mając w pamięci już nieco zatarte wspomnienia, nie liczyłam na zbyt wiele. Wybrałam się na zwiedzanie z dozą rezerwy i przekonaniem, że owszem będzie fajnie, ale nic poza tym. Będąc jeszcze w autobusie, pomyślałam, że zawsze przecież mogę wrócić wcześniejszym kursem, a okazało się, że wracałam prawie ostatnim :)

Już po kilku krokach poczułam, że to jest TO. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale miałam uczucie jakbym była idealnie wkomponowana w otoczenie i doskonale z nim współgrała. To takie dziwne, ale i niesamowite uczucie, że nie potrafię go nazwać :)

  • Dużo zieleni, która zaskakuje bujnością i żywym kolorem, którą można podziwiać, siedząc na niezniszczonych i licznych ławkach.
  • Budynki proste, szare przeplatają się z piękną architekturą, która wzbudza podziw swoją świeżością, zgrabnością, ale i niewymuszonym poziomem nowoczesnej estetyki.
  • Dużo pasów dla pieszych umożliwia bezpieczne dotarcie na drugą stronę ulicy.
  • Totalnie zauroczyły mnie boczne uliczki, na których odnalazłam sklepowe perełki.
  • Piekarnia, która sprzedaje pyszne i tanie wypieki własnej roboty. Chleb, który tam kupiłam był po pierwsze w świetnej cenie, po drugie był tak pyszny, zwarty, bez ściemy i zbędnych ulepszaczy. Nie mogłam oprzeć się podobnym piekarniom.
  • Odkryłam świetny bar koktajlowy, gdzie znowu zachęciły mnie zarówno ceny, jak i smak oraz prostota oferowanych wyrobów.
  • Najlepsze było jednak to, że to miasto jest kolebką sklepów obuwniczych, gdzie można kupić buty identyczne jak w markowych sklepach, ale za np. 29,99 zł ! Byłam w szoku, ponieważ właśnie tyle mogła wydać moja mama, która zakupiła identyczne buty w markowym sklepie, ale dwa razy drożej.
  • Moja ekscytacja wzrosła jeszcze bardziej, gdy mijałam kolejno coraz to wspanialsze sklepy z akcesoriami domowymi. W jednym z nich znalazłam filiżankę, którą szukałam w kilku dużych miastach Polski.
  • Ponadto nie ma tam aż tylu turystów jak np. w Krakowie, co pozwala na większą swobodę i poczucie przestrzeni w swoim otoczeniu.
  • Jako że preferuję zdrowy styl życia, obecność wielu sklepów ze zdrową żywnością, z wyrobami eko, z tym, co tak trudno dostać nieraz w największych miastach Polski, była kropką nad i.
Mogłabym tak pisać o każdym spotkanym miejscu, ale nie miałoby to końca. To jest miasto, w którym przeplata się tradycja i nowoczesność, fizyczność i duchowość. Jest tam przecież tak wiele kościołów, szkół katolickich, miejsc, gdzie można pokrzepić ducha i zadbać o coś więcej, niż tylko materialną sferę naszego życia. Zarazem to miasto tętni życiem, również życiem kulturalnym. Dużo wydarzeń dla małych i dużych, koncertów, imprez sportowych, wydarzeń duchowych, że trudno nie znaleźć czegoś dla siebie.


  • Zachwycił mnie również targ, gdzie można kupić świeże oraz wyglądające „normalnie” warzywa i owoce.
  • Ten piękny obrazek doprawić można jeszcze odrobiną zachwytu nad widokiem dużej liczby osób przemieszczającej się na rowerach, co jest dla mnie ogromnym atutem.
  • Do tego znajdziemy tutaj przeróżne sklepy – te znane, jak i lokalne -  zarówno na ulicach miasta, jak i w galeriach handlowych.


A co z wadami ?
Jednak żeby nie było tak pięknie, jest kilka wad, które przykuły moją uwagę.
  • Dworzec autobusowy wymaga gruntownej renowacji.
  • Nie jestem wielką fanką mięsa, ale dla mięsożerców może być problemem znalezienie sklepu z wędliną, a już z naprawdę dobrą wędliną to całkiem.
  • Niestety znalazłam tylko jedną dobrą knajpkę, gdzie można zjeść domowy obiad.
  • Ogromnym problemem było dla mnie również znalezienie toalety, już pomijając fakt, żeby była darmowa.
  • Istotnym minusem był dla mnie brak wyraźnych oznakowań, w którym kierunku iść, aby dotrzeć do docelowych miejsc w tym mieście. Nie miałam problemu z orientacją, ale turysta, który wysiada na dworcu, może mocno się nagłowić, zanim trafi na rynek.


Moja koleżanka, która chodziła tutaj przez cztery lata do szkoły i mieszkała w internacie, bardzo lubi to miasto, widzi jego urok i też zachwyca ją ten klimat, ale mieszkała w dzielnicy, która odsłoniła przed nią ciemną i mniej ładną część tego miasta.

Dlaczego uważam, że znalazłam zbalansowane miasto skoro ma tyle wad ?

Ponieważ w zbalansowaniu nie chodzi o to, żeby tych wad nie było, ale żeby robić jak najwięcej, żeby było ich coraz mniej, podejmując odpowiednie działania na wielu płaszczyznach.

Jeszcze kilka lat temu całkowicie inaczej odebrałam to miasto, które od tego czasu przeszło niezwykłą drogę odnowy i ulepszenia. Moja mama chodziła tu do szkoły i z ciepłem wspomina chwile spędzone w tym mieście. Życie w nim wydaje się proste i spokojne, ale zarazem pełne ekscytujących momentów i miejsc, gdzie można zadbać o ciało i ducha.

Nie liczę na to, że jest to całkowity raj, pozbawiony problemów. Takiego miejsca nie ma na ziemi, ale miasto natchnęło mnie nadzieją, że to właśnie w nim te problemy można rozwiązać.


Jakie to miastopewnie już domyśliliście się po zdjęciach. Mam nadzieję, że takich punktów jest wiele, a to jest tylko przykładem i potwierdzeniem, że warto poszukiwać swojego miejsca na ziemi, które odzwierciedla naszą własną, subiektywną równowagę.




Już wiecie ? Nowy Sącz. Zdziwieni ? Wiem, nie jest to piękne włoskie miasteczko, czy francuska prowincja, ale prawdziwe polskie miasto :)


Co Wy myślicie o tym mieście ? Byliście w Nowym Sączu ? Jakie jest Wasze zbalansowane miasto ? :)

You Might Also Like

18 komentarze

  1. Niech no pomyślę. Nie, w Nowym Sączu nigdy nie byłam, ale skoro tak go zachwalasz, to postaram kiedyś się do niego wybrać :)
    Dla mnie zbalansowanym miastem jak tak właściwie... moje miasto. Miasto, w którym mieszkam :) Bardzo wiele rzeczy mi się podoba, najbardziej jednak to, że jest w nim tak dużo zieleni. Nie wyobrażam sobie, bym mogła mieszkać w miejscu, w którym rośnie blok na bloku. A zatem dużo zieleni, a co za tym idzie, także dużo przestrzeni - nie ma się wrażenia przytłoczenia przez beton. Naprawdę cieszę się, że mogę mieszkać w takim miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że mieszkasz w takim mieście i czujesz się w nim tak dobrze. Dla mnie też ważna jest duża ilość zieleni i przestrzeni :)

      Usuń
  2. Często przejeżdzam przez Nowy Sącz, ale nie spodziewałam się, że to takie piękne miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, może nie wszędzie jest idealnie, ale myślę, że warto przyjrzeć mu się bliżej :)

      Usuń
  3. W Nowym Sączu nigdy jeszcze nie byłam, dotychczas w ogóle mało poznałam Polskę :) Za to moim zbilansowanym miastem jest bezkonkurencyjnie Poznań, to w nim znajduję wszystko, czego zawsze potrzebuję, ogarnia mnie błogostan, spokój, mogę brać głębokie wdechy, mimo że to przecież wielkie miasto. I cholernie się cieszę, że mogę mieć to na co dzień, a ta magia i klimat nie znikają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam w Poznaniu. To super, że ten stan zadowolenia i poczucie tego uroku miasta towarzyszy Ci przez cały czas, bo czasem mam tak, że ten czar znika. ;)

      Usuń
    2. Polecam Ci serdecznie! :) Poznań jest świetny, jak dla mnie ma mega niesamowity klimat :) To taka chyba miłość od urodzenia do tego miejsca powoduje zaślepienie :P

      Usuń
  4. Niestety nigdy nie byłam, ale na zdjęciach wygląda pięknie :-) Ja się tak czuję w Zakopanem. Może to dziwne biorąc pod uwagę tłumy turystów i komercję. Jednak klimat tego miasta i widok gór w tle tak na mnie działa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakopane ma swój niepowtarzalny urok, a w góry tak blisko, że wyprawy można robić bardzo często :)

      Usuń
  5. Kiedyś tam byłam, ale za wiele nie pamiętam, bo byłam dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie byłam w Nowym Sączu, w sumie to nawet nie pomyślałabym że mogłabym tam pojechać. I już wiem dlaczego, bo to bardzo daleko od Warszawy, zawsze uważałam że na południu Polski są piękne i niesamowite miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jednak mam nadzieję, ze kiedyś będziesz miała okazję się tam wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie zalety, które napisałaś o Nowym Sączu ja jestem w stanie przypisać także Jaworznu. Ja we własnym mieście odnalazłam schronienie, którego potrzebuję i to ono nauczyło mnie dostrzegać piękno wokół siebie. Piękno, którego inni często nie potrafią dostrzec w swoim otoczeniu, a jedynie narzekać. Jaworzno jest w moim życiu stałym, a jednocześnie nieprzewidywalnym i naprawdę zmiennym tworem. Stałym, bo wciąż ,,tkwi" w tym samym miejscu i zawsze mam pewność, że ono na mnie czeka, że zawsze będzie, kiedy inni odchodzą. Zawsze widzę ten sam mrugający komin w oddali, zawsze wiem,że ,,(...) on czeka na mnie w domu, gdzie i ja swoje miejsce mam (...)" Zmiennym z kolei, bo trudno mi nie przyznać, że wciąż pnie się ku górze, jest liderem, zajmuje wysokie miejsca w rankingach, a urzędnicy myślą bardzo przyszłościowo. Za każdym razem, gdy wracam po jakimś wyjeździe, zastaję w Jaworznie nowe niespodzianki - a to nowy chodnik, a to odremontowana kamienica... Raz budzę się, a tu mi asfalt nowy wylali obok bloku!
    Kocham Jaworzno za każde wzruszenie, którego mogłam doświadczyć przy zjeździe z autostrady, gdy wracałam po ciężkim tygodniu szkoły.
    Jeśli chodzi o Nowy Sącz... Tak, jest piękny, to prawda. Znam jego obskurne dzielnice, ale każde miasto ma takie, a nawet szczerze powiem, że każde miasto owych potrzebuje. Takie kamienice dodają miastu wręcz filmowego, tajemniczego uroku. Nie mogłabym mieszkać w Sączu - ja potrzebuję Jaworzna, jego elektrowni, kopalni, Rynku oraz atmosfery jaką mi daje moja kochana metropolia. Poza tym, (to już moja osobista uwaga, którą dodałabym do wad Sącza :D) Nowy Sącz jest mocno średnio skomunikowany z ośrodkami, do jakich ja często potrzebuję dotrzeć. Daleko od autostrady. Daleko wszędzie.
    Ale jednak... myślę, że gdy będę wracać do Sącza ( a na pewno będę), to za każdym razem będę wspominać piękne chwile, które mi dał. Wspaniałą szkołę, klasę, cudowne cztery lata śmiechu, płaczu, cudów boskich i niepohamowanej radości. Nowy Sącz tak samo jak Jaworzno przyczynił się do mojego wewnętrznego wychowania. Swoją drogą, bardzo duże, mentalne znaczenie miało dla mnie Tour de Pologne, które zaczynało miało start i metę sama wiesz gdzie :)
    Się rozpisałam. W każdym razie, gdy będę wracać do Sącza, na pewno stanę z sentymentem przy tym kamieniu w parku - ,, ...i jesteśmy w Sączu z powrotem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za tak długą i piękną wypowiedz (i za odwiedziny na moim blogu) !!! :) Nie wiem, co napisać, bo wszystko już zostało powiedziane :)

      Usuń
  9. Piękny ten Nowy Sącz :) Nigdy w nim nie byłam ...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie byłam, nie wiedziałam, że tam jest tak pięknie
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba muszę się kiedyś wybrać :)

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.