Wczorajszy ból to dzisiejsza siła

15:43



Znacie to uczucie, gdy jednego dnia dostajecie mocno po tyłku, aby potem wziąć się w garść, zacisnąć pięści i ze zdwojoną siłą robić swoje ? Ja znam i teraz wiem, że takie chwile są potrzebne.

Kiedyś byli wśród mnie ludzie, którzy nie traktowali mnie „zbyt” dobrze. Było mi ciężko, bo ich obecność była nieunikniona, a żadna siła nie mogła wpłynąć na ich zachowanie.
Każdy mój krok był obarczony ryzykiem, że jeżeli coś pójdzie nie tak, czeka mnie potok „miłych” słów i „współczujących” spojrzeń.
Wtedy zaparłam się i powiedziałam sobie, że pokażę sobie i innym na co mnie stać.
Złość i wewnętrzny ból stały się najlepszymi motywatorami i zmieniły się w siłę, która każdego dnia pchała mnie do przodu.
Gdyby nie tamte wydarzenia możliwe, że nie zaryzykowałabym studiów w odległym mieście, które do tamtego czasu wydawało mi się niedostępne i przeznaczone dla wybranych. Chciałam zmienić otoczenie, poznać całkowicie innych ludzi i rozpocząć nowy rozdział.
Gdyby nie tamci ludzie możliwe, że nie odkryłabym w sobie pasji do zdrowego stylu życia
i aktywności fizycznej. Szybko zauważyłam w co tak naprawdę warto inwestować swój
czas i energię oraz co jest dla mnie najważniejsze w życiu.

Podobnie jest z każdą porażką, która na początku okropnie boli i przywołuje tysiące pytań, dlaczego właśnie mnie to spotkało i co zrobiłam nieprawidłowo.
Jednak czas mija, a pamięć o ostatnim upadku buduje chęć, aby się podnieść i zrobić coś dwa razy lepiej i porządniej. Analiza i wyciągnięcie konstruktywnych wniosków pozwala na ulepszenie swojego świata.
W moim przypadku porażki jakie poniosłam dały mi do zrozumienia, że idę złą drogą.
Z perspektywy czasu wiem, że gdyby nie one, nie przejrzałabym na oczy, bo dalej myślałabym, że wszystko jest w porządku.



Każdy upadek stał się sprężyną, która pozwoliła mi się odbić od dna i ujrzeć tę stronę życia, która była mi naprawdę przeznaczona.

Każdego dnia powtarzam sobie, że nie muszę wszystkiego rozumieć i wiedzieć. Coś, co dzisiaj wydaje mi się bez sensu, może okazać się zbawienne w przyszłości.

Chcę mieć w sobie iskrę ufności, a z głowy pozbyć się pętli niechcianych i męczących myśli, które nie dają zasnąć, a w dzień ściskają za gardło, bo przecież muszę pamiętać,
że wczorajszy ból to dzisiejsza siła

Jak Wy radzicie sobie z trudnymi chwilami ? Czy też zamieniacie porażki w siłę, aby się podnieść i próbować raz jeszcze ?

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Jak czytałam ten post, to przez cały czas miałam uśmiech na twarzy. Bo... jakbym czytała o sobie. Mam bardzo podobnie, swoje porażki już jakiś czas temu zaczęłam traktować jako szanse, nie tylko na zmianę, ale na sukces następnym razem. ;) Niedawno przeżyłam największy w swoim życiu upadek, zdziwiłam się bardzo, gdy od razu zaczęłam walczyć o powstanie, ale było mega warto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie Cię rozumiem i podziwiam, że też nie poddajesz się i walczysz o siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, dzięki temu mamy wiecej sily i motywacji do dzialania :)

    OdpowiedzUsuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.