Relacja z wyprawy - Rysy, Słowacja - czyli szczyt szczytowi nie równy

16:24

Wędrówka. Krok za krokiem. Podnoszę już coraz cięższą stopę i czuję lekki ból kostki. Słyszę mocniejsze niż zwykle bicie mojego serca, a na twarzy maluje się mimowolny rumieniec. Mrużę oczy i rozglądam się dookoła. Co widzę ? Widzę ludzi, którzy zmierzają na ten sam, ale jednak dla każdego inny szczyt. Widzę grupkę osób, po której nie widać cienia zmęczenia, a bije od nich energia i niesamowita siła. Szybko nas omijają i znikają za pierwszym zakrętem. Wkrótce i my doganiamy pewną parę, która umila sobie czas słowną zabawą. Jedni siadają na wielkim głazie i odpoczywają. Drudzy zbaczają ze szlaku, aby powędrować na jeszcze dodatkowy szczyt lub zobaczyć piękny staw. Trzeci wybierają drogę na skróty, aby jak najszybciej osiągnąć cel, podczas gdy inni trzymają się utartej trasy, bo dla nich najważniejsze jest bezpieczeństwo.
Każdy dociera na szczyt we własnym tempie, na ten sam szczyt, ale każdy musiał pokonać swoją własną drogę, aby tam się znaleźć. Drogę wiodącą bezpośrednio do celu lub zbaczającą na dodatkowe atrakcje. Drogę pokonywaną samotnie lub z innymi ludźmi. Drogę o różnej ilości wylanego potu. Drogę, którą każdy wybrał sam. Czy widzicie co mam na myśli ?


JAK WYGLĄDAŁA MOJA TRASA


Rano wstaliśmy o 3:50, aby móc dotrzeć na Słowację na ok. 8:00. Wędrówkę zaczęliśmy od miejsca Strbskie Pleso, aby potem iść przez ok. 50 min do Popradskie Pleso. Wcześniej zahaczyliśmy o Symbolicky Cintorin, czyli miejsce upamiętnienia ofiar gór różnej narodowości. Później wspinaliśmy się na Rysy przez ok. 4 godziny. Pogoda od rana nie zachwycała i przez chwilę myśleliśmy, że nici z naszej wycieczki, ale wkrótce góry zaczęły wyłaniać się zza chmur, a deszcz przestał padać. Zimny wiatr mieszał się z ciepłem, które biło od święcącego coraz mocniej słońca. Było wiele bólu, ale i radości z samej podróży, a całkowite szczęście ogarnęło nas na szczycie, gdy mogliśmy ujrzeć niesamowite widoki i poczuć się jak na dachu Polski :)

Schodzenie było o wiele trudniejsze, bo wielogodzinne zmęczenie dawało o sobie znać, ale pokrzepieni osiągniętym celem i perspektywą powrotu do domu, wróciliśmy na miejsce postoju, aby wpaść jeszcze na chwilę na Łysą Polanę, a potem ruszyć prosto do naszego miasta.

Popradské pleso



Symbolický cintorín
Tak, uwielbiam robić zdjęcia chmurom :)


Moja mała słowacka słabość :)
Podsumowując, była to niesamowita wyprawa, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Uwielbiam chodzić po górach i za każdym razem przeżywać takie emocje. Każda taka wędrówka odsłania przede mną część mnie, której do tej pory nie znałam i budzi we mnie chęć walki oraz daje ogromne pokłady siły i wytrwałości, aby zmierzać na ten najważniejszy ze wszystkich szczytów :)
Chodzicie po górach ? Lubicie wyprawy górskie, czy może wolicie innego typu wycieczki ? :)

You Might Also Like

13 komentarze

  1. Lubię chodzić po górach, a te wszystkie blogowe relacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że muszę wybrać się na chociaż jednodniowy wypad! :) Cudowne widoki :) Pamiętam, jak pewnego razu na Górze Żar złapała nas burza, a kiedy się uspokoiło, opływały ją chmury. Jedna chmurka nadciągnęła niespodziewanie, a ja stałam zachwycona i cieszyłam się jak dziecko, że jesteśmy w chmurze :D Koniecznie muszę poszukać jakiś ciekawych miejsc na jednodniowa wyprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam na Górze Żar, ale miałam wtedy bezchmurne niebo, a jednodniowe wypady są rewelacyjne, więc polecam i zachęcam, żebyś się wybrała w jakieś piękne miejsce :)

      Usuń
  2. Uwielbiam! Kocham Tatry a na Rysach jeszcze nie byłam. Za każdym razem pogoda mi to uniemożliwiała. Ale to też uczy pokory i cierpliwości. A każda wędrówka to pokonywanie własnych granic i walka ze słabościami. Zatęskniłam przez Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pogoda jest naprawdę dynamiczna i miałam szczęście, że się wypogodzilo :) jeżeli tęsknisz, to musisz się wybrać :D

      Usuń
  3. A ja nie lubię chodzić po górach, nie wiem czemu, ale nigdy mnie to jeszcze nie zafascynowało :). Chociaż w górach spędzam całą zimę, to totalnie poświęcam ją jedynie na różne sporty zimowe i napawanie się śnieżnym widokiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy musi to lubić, ale sporty zimowe są wspaniałe i tak jak piszesz - te śnieżne widoki :)

      Usuń
    2. Wiadomo :) Najlepsze widoki! Nic mnie tak nie zachwyca, całe lato, wiosnę i jesień czekam tylko na zimę :D

      Usuń
  4. Chętnie wybrałabym się w Tatry, bo nie byłam już wieki ! Udał mi się w tym roku jedynie wypad w Beskidy, zawsze to coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beskidy - pięknie :) super, że tam byłaś :)

      Usuń
  5. Nigdy nie byłam po słowackiej stronie tatr! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę tej wyprawy, bardzo tęsknię za polskimi górami... Chciałabym mieć możliwość aby jeździć tam minimum raz w roku, mogłyby być ciut bliżej, byłoby to wtedy łatwiejsze :). W chodzeniu po górach niestety jestem słaba, z ostatniej wyprawy wróciłam ze zwichniętą nogą i byłam unieruchomiona na prawie miesiąc :/ no i kiedyś kondycyjnie nie dawałam rady, teraz pewnie byłoby lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam na Śląsku, więc zdecydowanie mam bliżej niż Ty z Warszawy, więc rozumiem, bo to już nie mogłaby być jednodniowa wyprawa :) z kondycją na pewno byłoby lepiej, ale niestety o kontuzję łatwo nawet, gdy jest się fizycznie przygotowanym.

      Usuń

Emilia Koziarz. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Prawa autorskie

Uprzejmie informuję, że nie wyrażam zgody na kopiowanie, publikowanie, rozpowszechnianie i/lub modyfikowanie zdjęć wykonanych przeze mnie oraz moich artykułów bez mojej zgody.